We współpracy z MSWiA przygotowywany jest podręcznik poświęcony reagowaniu w sytuacjach kryzysowych – zapowiadała we wrześniu zeszłego roku minister edukacji Barbara Nowacka. Jego celem miało być przygotowanie uczniów do odpowiedniego zachowania w obliczu zagrożeń.
Prace nad takim podręcznikiem ruszają w porozumieniu z MSWiA. Mam nadzieję, że w niedługim czasie te materiały będą gotowe
– mówiła.
Gdy w połowie września Rosja zaatakowała zachodnią Ukrainę, w związku z potencjalnym zagrożeniem we wschodniej Polsce zawyły syreny alarmowe. Szkoły w Lublinie i Rzeszowie ewakuowały uczniów z klas m.in. do piwnic. W innych szkołach uczniowie zostali wyprowadzeni na korytarze, na parking podziemny pobliskiej galerii handlowej, na zewnątrz budynku lub do sali gimnastycznej. W jednej z placówek rozesłano do rodziców komunikat: „Szanowni Państwo, w związku z potencjalnym zagrożeniem proszę odebrać dzieci ze szkoły”. Duża różnorodność i chaos.
Jak nie było, tak nie ma
Zapowiedzi Nowackiej pozostały w fazie deklaracji. Od roku nie ma podręcznika.
Dopiero zagrożenie atakami z powietrza podobno przyspieszyło prace – usłyszeliśmy w odpowiedzialnych za jego stworzenie resortach. MEN tworzyło go sam. MSWiA długo czekało, żeby dostać gotowy dokument do zaopiniowania. Otrzymało go kilka dni temu– twierdzą informatorzy Niezależna.pl.
W maju rzecznik prasowa resortu, Ewelina Gorczyca, przekazała, że prace nad zapowiadanym materiałem, który powstaje na podstawie ogólnego „Poradnika bezpieczeństwa” przygotowanego dla obywateli, „są już na końcowym etapie”.
We wrześniu, już po alarmach, które postawiły szkoły na nogi, Gorczyca stwierdziła… to samo. Prace nad „Poradnikiem bezpieczeństwa” dla uczniów są na etapie ostatecznych uzgodnień – przekazała.