Na cmentarzu parafialnym w Rogóźnie (Lubelskie), na grobie rodziny Marciniaków złożono wieńce i kwiaty. Potem w pobliskim Ludwinie odbyło się spotkanie z mieszkańcami.
Pamięć o tych wydarzeniach powoli wygasała. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim osobom, które przyczyniły się do wznowienia tej historii w naszej społeczności – powiedział wójt gminy Ludwin Andrzej Chabros.
Bracia Marciniakowie – Jan, Józef i Feliks - ich siostra Klementyna oraz żona Jana, Anna, zostali w lutym 1943 r. zamordowani przez niemieckich okupantów w związku z ukrywaniem Żydów i sowieckiego jeńca.
Rodzina Marciniaków mieszkała we wsi Dratów, ich sąsiadami była żydowska rodzina Reisów, która została wywieziona do getta w Łęcznej. W gospodarstwie Marciniaków ukrywał się młody Leopold Reis. Ukrywał się tu także jeniec sowiecki - Konstanty Gorłow, którego jeden z braci Marciniaków znalazł w zimie na polu i udzielił mu pomocy.
Według ustaleń śledztwa prowadzonego przez prokuratorów IPN w Lublinie, 10 lutego 1943 r. grupa żandarmów niemieckich i tzw. granatowej policji otoczyła zabudowania rodziny Marciniaków. Towarzyszył im ówczesny wójt gminy Ludwin Andrzej Sadowy.
Z żydowskiej rodziny Reis ocalały dwie siostry Sara i Rachela. Jak wspominała Helena Kuśnierz (z domu Cygan), córka Franciszka i Janiny z domu Marciniak – wujkowie Marciniakowie załatwili Racheli fałszywe dokumenty i znaleźli dla niej schronienie w rodzinie zamieszkałej we wsi koło Puchaczowa. Natomiast Sara Reis przez osiem miesięcy była u rodziny Cyganów we wsi Abramów, przedstawiana jako krewna, która przyjechała zaopiekować się chorą Janiną. Kiedy o ukrywaniu Żydówki u Cyganów doniesiono granatowej policji, Franciszek Cygan skierował ja do swojej znajomej – Kazimiery Zięby, która pomogła jej się ukrywać w Warszawie. Sara po wojnie wyjechała z Polski, ale utrzymywała kontakt z polską rodziną.
Rodzina Cyganów za uratowanie Sary Reis - została odznaczona medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, przyznanym w 1978 r.