Klimczak powiedział, że obecnie koncentruje się przede wszystkim na ułożeniu list w wyborach do Sejmu.
Podkreślił, że ludowcy będą starać się tak ułożyć listy, aby na wynik pracowały wszystkie nazwiska, choć – jak zaznaczył - nie zawsze się to udaje. Według niego to był największy błąd Koalicji Europejskiej, że właśnie tak się nie ułożyła lista.
"Tam były trzy, może cztery osoby z całej dziesiątki, które miały za zadanie walczyć o mandat, a reszta? Nie wiem, po co została wystawiona" - powiedział.
Lider łódzkiego PSL potwierdził swoją wcześniejszą informację, iż rozmawiał wstępnie z szefową PO w Łodzi Hanną Zdanowską, że w województwie łódzkim PO i PSL nie będą wystawiać przeciw sobie kandydatów do Senatu. Zapowiedział, że będą w tej sprawie kolejne rozmowy.
Przypomniał, że wybory do Senatu są w okręgach jednomandatowych i to "tworzy ich określoną specyfikę". Jego zdaniem dwóch czy nawet trzech dobrych kandydatów po stronie opozycji może sobie przeszkadzać i przez to "otworzyć drzwi osobie zupełnie nieznanej, niedoświadczonej, ale mającej za sobą konkretny szyld silnej partii".
"Teraz będziemy porównywać kandydatów z tymi komitetami, które mają ochotę na taką rozmowę i decydować, który z nich powinien startować i maksymalnie zaangażować się w kampanię wyborczą, a kto powinien sobie odpuścić, bo działa tylko na szkodę takiej osoby"
- powiedział.
Zastrzegł jednak, że nie we wszystkich okręgach będzie to możliwe. Dlatego – jego zdaniem - lepiej wystawić swoich kandydatów, którzy mają za sobą dobrą przeszłość i są w pamięci mieszkańców.
Według Klimczaka jedną z takich osób jest były marszałek województwa łódzkiego Stanisław Witaszczyk, który miałby startować w okręgu piotrkowsko-radomszczańsko-bełchatowskim.