Dodała, że zeznania w prokuratorze złożyło także dwóch pracowników stacji Rusiń-Ski, którzy pracowali wczoraj w Bukowinie Tatrzańskiej.
"Pracownicy stacji widzieli moment oderwania się dachu do obiektu"
- podkreśliła prok. Bogdanowicz.
Prokurator dodała, że w dniu zdarzenia obiekt, gdzie doszło do wypadku był nieużywany.
"Wszystko wskazuje na to, że był używany we wcześniejszym okresie"
- zaznaczyła.
Dodała, że prokuratura zaplanowała już czynności wobec właściciela samowoli budowlanej.
Śledztwo jest prowadzone w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci trzech osób, to jest o czyn z artykułu 155 kodeksu karnego. Czynności w tym postępowaniu prowadzone są równolegle także w sprawie uszkodzenia ciała jednej osoby z art. 157 k.k. Śledztwo dotyczy również art. 90 prawa budowlanego, czyli prowadzenia robót budowlanych bez wymaganej zgody lub zgłoszenia.
Do zdarzenia doszło na parkingu przy górnej stacji wyciągu narciarskiego Rusiń-Ski w Bukowinie Tatrzańskiej w poniedziałek przed godz. 11:00. Podmuch wiatru zerwał dach z wypożyczalni sprzętu narciarskiego. Dach spadł wprost na cztery osoby. Mimo reanimacji nie udało się uratować 52-latki i jej 15-letniej córki. 21-latka – druga córka zmarłej kobiety – w bardzo ciężkim stanie została przetransportowana do szpitala w Nowym Targu, gdzie wieczorem tego samego dnia zmarła.