Na początku wtorkowych obrad wicemarszałek Ryszard Terlecki zwrócił się dwukrotnie do posłów, którzy nie mieli masek o pilne ich założenie, a do jednego z nich o to, by nie podchodził do pracowników Sejmu bez maseczki. Na sali widoczny był bez zakrytego nosa i ust poseł Grzegorz Braun (Konfederacja).
Wicemarszałek Sejmu pytany przez dziennikarzy, dlaczego nie wykluczył Brauna z obrad, odpowiedział: "Wykluczymy (go) z kolejnych obrad, jeżeli jeszcze tak zrobi". Jak ocenił, jego reakcja była zdecydowana.
- Jeden się ugiął i tak postąpił jak powinien, drugi nie
- dodał.
Sejm. Na sali sejmowej kwintesencja nieodpowiedzialności i braku szacunku dla ciężkiej pracy lekarzy, pielęgniarek, ratowników!
Poseł #Braun bez maseczki 😷
Dwukrotnie upomniany maseczki nie nałożył. Powinien zostać wykluczony z obrad. Dla przykładu natychmiast @RyszardTerlecki pic.twitter.com/1sempXHtUE— Monika WIELICHOWSKA (@MWielichowska) March 30, 2021
- Można było wzywać straż marszałkowską i wyprowadzać (posłów) siłą. Nie chcieliśmy dzisiaj robić takiego zamieszania - przyznał Terlecki, dopytywany, czy władze Sejmu są bezsilne wobec takiej postawy.
- Jeżeli jest ktoś, kto nie ma na tyle rozumu, żeby ubrać maskę, to trzeba go do tego rozumu jakoś przywołać - dodał.
Na uwagę, że w takiej sytuacji "normalny obywatel płaci mandat", polityk PiS odpowiedział: "To też będzie ukarany oczywiście".
Szef koła Konfederacji, poseł Jakub Kulesza powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że ciężko odróżnić, kiedy marszałek Terlecki mówi oficjalnie, "a kiedy zapomina wyłączyć mikrofon".
- Słyszałem tam jakieś słowa o jakichś pajacach. Wydaje mi się, że nie przystają takie rozmowy marszałkowi Sejmu - ocenił Kulesza.
Na pytanie, komu konkretnie Terlecki zwracał uwagę, poseł Konfederacji odparł, że nie wie.
- Nie raz widziałem posłów PO, Lewicy czy PiS bez maseczek. Nie wiem, czy im zwracał uwagę, czy nie - podkreślił Kulesza.