Z informacji przekazanych w piątek przez rzecznika prasowego małopolskiej policji Sebastiana Glenia wynika, że w chwili kiedy kierowca pojazdu medycznego (nie była to ani karetka, ani ambulans) prosił policjantów o pomoc, pacjent był już ok. 40 minut spóźniony na operację – transplantacja miała się zacząć o godz. 7.00 w czwartek.
Organ dawcy czekał już na sali operacyjnej, więc dalsza zwłoka z każdą chwilą pogarszała szanse pacjenta na udany zabieg
– wyjaśnił rzecznik policji.
Pojazd medyczny wiozący pacjenta do szpitala nie tylko utknął w korku, ale i stracił kontakt ze swoim dyspozytorem. Zaniepokojony kierowca wyjaśniając sytuację poprosił o pomoc policjantów z podkrakowskich Balic.
Liczyła się każda minuta. Pacjent musiał niezwłocznie trafić do szpitala. Sierż. szt. Szczepan Cieślik i sierż. szt. Łukasz Rosiński bez wahania udzielili pomocy, przekazali informację oficerowi dyżurnemu i błyskawicznie podjęli decyzję o pilotażu samochodu do szpitala. Mundurowi włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe w radiowozie i eskortowali samochód z pacjentem. Po przybyciu na miejsce pacjent został natychmiast zabrany przez personel medyczny na operację. Na szczęście nie było na tyle późno i operacja odbyła się pomyślnie
– relacjonował Sebastian Gleń