Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Poczobut o pobudce w białoruskiej niewoli. "Przyzwyczajenie pozostało"

Andrzej Poczobut po ponad 5 latach spędzonych w więzieniu białoruskiego reżimu, pierwsze chwile wolności spędza w Warszawie. Były więzień polityczny Łukaszenki na każdym kroku dzieli się refleksjami związanymi ze swoim uwięzieniem. Tym razem wspomniał o wczesnej pobudce i towarzyszącemu temu "rytuałowi".

Dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi Andrzej Poczobut po ponad 5 latach opuścił białoruską niewolę. Trafił do Polski dzięki wymianie na granicy polsko-białoruskiej, która odbywała się w ścisłej współpracy z Amerykanami. Były więzień polityczny Aleksandra Łukaszenki na każdym kroku wykazuje się skromnością. Odbierając Order Orła Białego na Zamku Królewskim w Warszawie 3 maja powiedział: "Nie czuję się bohaterem, dla mnie bohaterami tej historii są przede wszystkim żołnierze Armii Krajowej, dowódcy Armii Krajowej, osoby, o gloryfikację których byłem oskarżony".

W swoich wpisach w mediach społecznościowych opisuje codzienność więźnia białoruskiego reżimu. Ostatnio opublikował zdjęcie adresowanego do niego listu, który wrócił do rodziny.

"Krewnym wracają listy, które wysyłali mi do obozu. Na kopercie zaznaczono, że mnie w łagrze już nie ma. Wolność dla wszystkich więźniów politycznych!"

- napisał Poczobut.

Teraz wspomniał o pobudce o godz. 5.

"Przez ostatnie lata wstawałem o 5.00. Budził nas hymn Białorusi „My Białorusini ludzie pokoju…” Dziś hymnu, na szczęście, nikt mi nie włącza, ale przyzwyczajenie wcześnie wstawać pozostało. Dzięki temu mogę podziwiać piękny poranek. Warszawa jest piękna!"

- napisał.

Na komentarz, że jest "człowiekiem, który pokazuje Polsce to, czym ma być, by nie zawodzić swoich obywateli" odpisał: "To ja dziękuję Najjaśniejszej".

Źródło: niezalezna.pl, x.com

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej