Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz została przesłuchana przez Prokuraturę Regionalną. Czynności, jak relacjonowała, trwały 3,5 godziny. Polityk ma w sprawie status świadka, jednak pytania dotyczyły tylko jej i jej rodziny. "Najwyraźniej jestem świadkiem w swojej własnej sprawie" - oceniła.
"Co tu się odstawia"
- skomentowała dodając wizerunek clowna.
Chodzi o sytuację sprzed ponad dekady, gdy Pełczyńska-Nałęcz była ambasadorem Polski w Rosji. Sprawa dotyczy 770 zł zwrotu, które miała otrzymać w czasie, gdy kierowała moskiewską placówką.
Polityczne drugie dno
Polityk Polski 2050 widzi w sprawie drugie dno. Wiadomo, że szef rządu nie darzy lider koalicyjnego ugrupowania sympatią, czemu miał niejednokrotnie dać wyraz podczas posiedzenia rządu.
Pełczyńska-Nałęcz odniosła się do swojej sprawy pisząc, że "cała rzecz miała miejsce ponad 10 lat temu".
"Ale na pewno nikt tu nikogo nie próbuje zastraszyć. Na 100 proc. nie ma w tym żadnej polityki"
- skomentowała.
Zwróciła przy tym uwagę, że Dawid Kacprzyk nie został nadal przesłuchany.
Co tu się odstawia 🤡
— Katarzyna Pełczyńska (@Kpelczynska) September 8, 2026
Wczoraj 3.5 godziny przesłuchiwała mnie prokuratura i to nie byle jaka, a regionalna. Jako świadka. Ale wszystkie (dosłownie wszystkie) pytania dotyczyły tylko mnie i mojej rodziny. Najwyraźniej jestem świadkiem w swojej własnej sprawie.
A czego dotyczy…