20 lat więzienia. Wyrok sądu ws. Łukasza Żaka
Żak musi jeszcze zapłacić na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej 10 tys. zł oraz wypłacić zadośćuczynienia dla rodziny zmarłego w wypadku po 300 tys. zł dla każdej z osób, a dla poszkodowanej w wypadku znajomej Pauliny 150 tys. zł.
Na początku procesu sąd zgodził się na publikację wizerunku i danych osobowych oskarżonego, powołując się przy tym na ważny interes społeczny. Prokuratura wnosiła o 20 lat więzienia, a obrona o „sprawiedliwy wyrok”.
Sędzia: "Tym wyrokiem chronię społeczeństwo"
W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Maciej Mitera podkreślił, że do wypadku doprowadziło działanie z premedytacją Żaka.
- Co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić (Volkswagena - red.) Arteona - to „mały czołg”, do 200 km na godzinę? Wtedy nie ma szans na reakcję, nikt nie miałby szans z tym Arteonem
– powiedział sędzia.
- Uważam, że tylko ta kara zabezpieczy społeczeństwo przed takimi kierowcami jak pan - podkreślił sędzia Mitera. Dodał raz jeszcze: - Tym wyrokiem chronię społeczeństwo przed panem.
Stwierdził, że na tę karę Żak „pracował latami”, to „wypadkowa całej jego działalności”.
Odniósł się też do zachowania skazanego podczas kolejnych rozpraw.
- Obserwowałem pana podczas procesu (...) - zero refleksji
- podkreślił sędzia Mitera.
Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Żak miał jechać z prędkością 226 km/h
Łukasz Żak oskarżony był m.in. o spowodowanie wypadku, kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości, przekroczenie prędkości i niedostosowanie prędkości do warunków na drodze, a także kierowanie samochodem przy aktywnym zakazie prowadzenia pojazdów. Żak przyznał się do dwóch zarzutów - kierowania volkswagenem oraz przekroczenia prędkości.
Do wypadku doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W wyniku zderzenia Volkswagena i Forda zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem.
Po wypadku na miejsce zdarzenia dojechali znajomi Żaka, którzy pomogli mu uciec. Zatrzymano go w Lubece w Niemczech na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.
Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h.
Proces w tej sprawie ruszył w czerwcu 2025 r. w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście. Oprócz Żaka na ławie oskarżonych zasiadło jego sześciu kolegów. Sprawa jednego z nich – Kacpra D. – została wyłączona do odrębnego procesu.
Wyrok jest nieprawomocny.