Dziś premier Mateusz Morawiecki spotkał się w Muzeum Żołnierzy Wyklętych z licznie przybyłymi mieszkańcami Ostrołęki. Podczas spotkania obecni byli także samorządowcy oraz posłowie i senatorowie Ziemi Ostrołęckiej.
Na początku spotkania poseł Arkadiusz Czartoryski podkreślił rolę Mateusza Morawieckiego w powstaniu Muzeum Żołnierzy Wyklętych.
W swoim wystąpieniu, szef rządu podkreślał zaangażowanie rządu w pomoc obywatelom w czasie obecnego kryzysu.
- Czego dzisiaj potrzebujemy? Na pewno wiedzieć, komu trzeba zaufać - mówił premier.
- Nie chowamy głowy w piasek, tylko staramy się podejmować działania, które mogą wpłynąć na poprawę losu Polaków. To najróżniejsze działania osłonowe. Do tych zaliczę największą od lat obniżkę podatków z 17 do 12 proc. To netto zostawia w kieszeni Polaków kolejne 15 miliardów złotych. Oprócz tego, że od początku roku jest solidna, wysoka kwota wolna od podatku, którą obiecywaliśmy, to są działania osłonowe takie jak obniża VAT do zera, by obniżyć te szalejące ceny
- powiedział Morawiecki.
Podkreślił, że rząd "musi tu i teraz wykonać najważniejszą robotę", by doprowadzić do "zduszenia inflacji przy utrzymaniu miejsc pracy".
- Największym upiorem III RP było bezrobocie i masowe wyjazdy za granicę. Jakie były rady? Komorowski mówił "weź kredyt, zmień pracę", a Tusk wypychał kolejną falę młodych ludzi za granicę, my z tym skończyliśmy. Polska musi być pełna pracy dla Polaków, musimy przyciągać pracę do Polski, chcemy, by były jak najlepsze miejsca pracy dla Polaków
- tłumaczył premier Morawiecki.
Następnie szef rządu przeszedł do wymienienia działań interwencyjnych.
- Interweniujemy na rynku węgla, energii elektrycznej, nawozów. Do każdego hektara użytków rolnych dopłacamy 500 złotych po to, aby rolnikowi było trochę łatwiej. Obniżyliśmy VAT do zera na nawozy, na paliwo - ono jest za drogie, robimy wszystko, by było jak najtańsze - dodał.
Podkreślił, że ceny paliw zależą od cen na rynkach oraz stosunku złotego do dolara i dużą rolę we wzrostach cen odgrywa tzw. putinflacja.
- Potrzebujemy ambasadorów prawdy i nie siedzieć z założonymi rękami. Zrobimy wszystko, by Polska wyszła obronną reką z tego kryzysu
- zaapelował Morawiecki.
Dodał, że WIBOR, czynnik wpływający na koszty kredytów, obecnie wynosi 6,8. - W jednym z lat rządów PO też WIBOR był 6,8 proc., więc koszty były porównywalne. Czy wtedy były jakieś wakacje kredytowe? Nie było. Czy były dopłaty do kredytów? Nie było żadnych. PO, drodzy kredytobiorcy, nie zrobiła nic, by ulżyć w waszym losie. My dokonaliśmy zmian ustawowych - wskazał premier.
Jako trzeci obszar działań rządu Mateusz Morawiecki wskazał inwestycje.
- My z tego kryzysu chcemy wyjść przez inwestycje. Upraszczamy te elementy gospodarki, które mogą podnosić inflację, ale nie chłodzimy gospodarki tak, jak Balcerowicz i Tusk, by nie było miejsc pracy. My robimy wszystko, by miejsca pracy utrzymać. Nie sztuka zdusić inflację, wysuszyć rynek, gdy gwałtownie rośnie bezrobocie. To były czasy PO, gdzie mimo gigantycznego deficytu sektora finansów publicznych, bezrobocie urosło do 13-14 proc. Dla liberałów ludzie to tylko jakaś cyferka, liczba w ich kalkulacjach. My inwestujemy w przyszłość
- powiedział.
Morawiecki: Rząd PiS daje nadzieję
- Potrzebujemy dziś stabilności, porządku i spokoju, PiS jest taką partią. Donald Tusk był premierem chaosu, fermentu i antagonizmów, wystrzegajmy się przed tym, żeby broń Boże nie wrócił - powiedział w Ostrołęce premier Mateusz Morawiecki.
Jak dodał "PiS może się mylić i za błędy przepraszamy".
- Ja sam na pewno popełniłem wiele błędów, potknięć, kto się nie potyka, to niech pierwszy rzuci kamień. Ale warto z błędów wyciągać wnioski, rozmawiać z ludźmi i robić wszystko dla Polski - wszystko, żeby Polska dziś wyszła z tych kłopotów gospodarczych, a jutro rozwinęła skrzydła jeszcze szerzej niż wcześniej i to jest możliwe, taką nadzieję daje rząd PiS - mówił Morawiecki.
Premier odniósł się także do kwestii środków unijnych, które "prędzej, czy później przyjdą do Polski".
- Kiedy my negocjowaliśmy te wielkie środki unijne (...), to co robił Donald Tusk? Negocjował swoją pensję szefa Europejskiej Partii Ludowej, tej EPL, która podpisywała się pod rezolucjami przeciwko Polsce w PE. Taki wstyd, taka hańba
- ocenił szef rządu.
Jak ocenił "my także mamy swoich radykałów, którzy myślą: a tam, furda z tymi pieniędzmi".
- Nie mają wyobraźni gospodarczej, nie znają się na rynkach finansowych, wydaje im się, że pieniądz jest tani, tak jak był rok temu, dwa lata temu. Obudźcie się, warunki się kompletnie zmieniły na rynkach finansowych
- apelował szef rządu.
- Dzisiaj wokół nas szaleje kryzys. Dzisiaj mocna złotówka, to jest nasza racja stanu, a każdy ekonomista od prawa do lewa, powie wam, droga opozycjo i drodzy sceptycy z różnych obozów politycznych, że te środki europejskie, które przyjdą do nas szybciej, niż się wielu wydaje, wzmacniają polską złotówkę
- podkreślił Morawiecki.
Jeszcze jeden apel o "ambasadorów prawdy"
Szef rządu podczas spotkania stwierdził, że przez 25 lat z małymi przerwami rządzili "liberałowie, neoliberałowie, postkomuna".
- Odrzućmy tamte czasy. Dziś koncentrujemy się na tym, co najważniejsze - na bezpieczeństwie Polski i na bezpieczeństwie finansowym Polaków - podkreślił Morawiecki. Dodał, że chodzi o to, by Polacy "w miarę suchą stopą, bo całkiem się nie da" przeszli przez ten - jak ocenił - najpoważniejszy kryzys od dziesięcioleci.
- Na koniec mam do was gorącą prośbę, bo my potrzebujemy ambasadorów. My nie mamy takiej siły w mediach, liberalnych mediach, wiadomo, jakie one są, my mamy tylko Polaków i mamy za sobą prawdę i dobre doświadczenia, i osiągnięcia. Potrzebujemy ambasadorów pojednania, zgody, ale także ambasadorów prawdy
- kontynuował Morawiecki.
Premier zaznaczył, że rząd potrzebuje wszystkich Polaków, ludzi dobrej woli, "by każdy spotkał się z pięcioma innymi osobami, z rodziną, z przyjaciółmi" i przekazał - jak mówił - "krótką opowieść o Polsce, jak było wczoraj, jak jest dziś, ale także o tej Polsce, ku której dążymy, Polsce patriotycznej, bezpiecznej, stabilnej, zamożnej, dostatniej i dumnej. Takiej, o jaką walczyli tu, na tej ziemi, żołnierze, Żołnierze Wyklęci, żołnierze Armii Krajowej, wszyscy polscy patrioci przez stulecia".
- Żeby prawda o takiej Polsce dotarła pod każdą strzechę, pod każdy dach, o to was wszystkich bardzo gorąco proszę, bo tylko dzięki wam będziemy w stanie z tą prawdą i tą nadzieją dotrzeć
- zaapelował Morawiecki.
- Będziemy walczyć z inflacją i za kilka miesięcy ona już powinna być w trendzie opadającym. A w przyszłym roku coraz bardziej w trendzie opadających - zapowiedział premier.
Szef rządu zadeklarował, że rząd "nie zostawi Polaków samych, nigdy".
- Zrobimy wszystko to, co podpowiadają mądrości gospodarcze, ale także doświadczenie i potrzeby Polaków. Będziemy bronić miejsc pracy, bronić dobrego imienia, bronić bezpieczeństwa Polski i bronić Polaków. Polska z tych zmagań, dzięki wam, dzięki ambasadorom prawdy i ambasadorom zgody narodowej, wyjdzie zwycięska
- oświadczył Morawiecki.