Rozporządzenie w tej sprawie opublikowano pod koniec czerwca i ma wejść w życie 31 lipca. Zamknięcie domów miałoby przynieść ponad 30 mln zł oszczędności w potrzebach oświatowych jednostek samorządu terytorialnego na rok 2027 i po 8,6 mln zł rocznie przez kolejne 10 lat. Resort uważa, że formuła DWD wyczerpała się. W Polsce są 24 domy wczasów dziecięcych, w tym 10 publicznych oraz 14 niepublicznych, których historia często sięga lat 50. ub. wieku.
"Wyjazdy będą niedostępne finansowo"
Zapowiedź ich likwidacji wywołała zdecydowaną reakcję różnych środowisk. Stowarzyszenie Unia Uzdrowisk Polskich w przekazanym MEN stanowisku zwraca się do resortu o odstąpienie od planowanej likwidacji albo wprowadzenie alternatywnych rozwiązań, aby placówki te nadal mogły funkcjonować w systemie oświaty.
Zdaniem organizacji projekt rozporządzenia MEN w tej sprawie zawiera wiele nieścisłości i może negatywnie odbić się zarówno na uczniach, jak i samorządach oraz podmiotach prowadzących DWD.
Stowarzyszenie zauważa, że ministerstwo nie wskazało konkretnych programów pomocowych, które mogłyby zapewnić mniej zamożnym rodzinom dostęp do edukacji wyjazdowej. Podkreśla też, że Domy Wczasów Dziecięcych nie pełnią funkcji leczniczych, dlatego nie można ich utożsamiać z sanatoriami czy szpitalami uzdrowiskowymi.
Jednym z najważniejszych zastrzeżeń jest proponowany termin likwidacji placówek - 1 stycznia 2027 r. Zdaniem Unii Uzdrowisk Polskich pozostaje on w sprzeczności z przepisami Prawa oświatowego, które przewidują możliwość likwidacji placówek wyłącznie z końcem roku szkolnego oraz nakładają obowiązek wcześniejszego poinformowania rodziców i właściwych organów.
Przedstawiciele uzdrowisk nie zgadzają się także z oceną skutków ekonomicznych projektu. Podkreślają, że likwidacja DWD oznacza utratę miejsc pracy, konieczność ponoszenia kosztów utrzymania infrastruktury oraz pogorszenie sytuacji finansowej podmiotów prowadzących placówki. W regionach uzdrowiskowych może to dodatkowo przełożyć się na wzrost bezrobocia.
Tańsze niż oferta komercyjna
Zdaniem Stowarzyszenia Unia Uzdrowisk Polskich szczególnie dotkliwe skutki odczują dzieci i ich rodziny. Dzięki finansowaniu w ramach systemu oświaty pobyty w DWD są znacznie tańsze niż oferta komercyjna, co pozwala korzystać z nich również uczniom z mniejszych miejscowości i rodzin o niższych dochodach.
Likwidacja DWD spowoduje, że tego rodzaju wyjazdy staną się dla wielu rodzin niedostępne finansowo. W konsekwencji pogłębią się nierówności edukacyjne i społeczne
– alarmuje Unia Uzdrowisk Polskich.
W związku z przedstawionymi argumentami organizacja apeluje o odstąpienie od likwidacji Domów Wczasów Dziecięcych lub przygotowanie alternatywnego modelu ich funkcjonowania. Jeśli jednak resort edukacji podtrzyma swoje plany, stowarzyszenie postuluje wydłużenie okresu przejściowego co najmniej do 30 czerwca 2028 r. Pozwoliłoby to zrealizować już zaplanowane pobyty, dostosować działalność placówek do nowych warunków i przygotować rozwiązania zapewniające ciągłość wykorzystania ich infrastruktury.
"Bez rzeczywistych konsultacji"
Powstała również PETYCJA do minister Barbary Nowackiej od m.in. rodziców, nauczycieli, dyrektorów szkół.
Domy Wczasów Dziecięcych od lat realizują zadania systemu oświaty. Organizują zielone szkoły, programy edukacji ekologicznej, historycznej, regionalnej, sportowej i zdrowotnej. To miejsca, gdzie dzieci uczą się poprzez doświadczenie, rozwijają samodzielność, współpracę i poznają Polskę poza murami szkoły. Najbardziej ucierpią dzieci, szczególnie z mniej zamożnych rodzin i małych miejscowości, dla których wyjazdy do DWD są często jedyną szansą na udział w wartościowych programach edukacyjnych. Niepokoi nas również sposób procedowania zmian. Jeszcze w 2024 r. przedstawiciele środowiska DWD usłyszeli od Ministerstwa deklarację dialogu i wspólnego dopracowania przepisów. Zamiast tego przedstawiono projekt całkowitej likwidacji placówek – bez rzeczywistych konsultacji z ich środowiskiem. Projekt przewiduje zaledwie kilka miesięcy na wygaszenie działalności. Szkoły mają już podpisane umowy i zaplanowane wyjazdy edukacyjne, rodzice dokonali wpłat, a pracownicy stanęli przed perspektywą utraty zatrudnienia.
– czytamy.
Na sprawę zwrócił uwagę również poseł PiS Patryk Wicher. "To miejsca, które od lat służą dzieciom, młodzieży i nauczycielom, organizując wartościowe wyjazdy edukacyjne, zielone szkoły i zajęcia integracyjne. Nie możemy pozostać obojętni!" - napisał na Facebooku.