Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Meksykańska polityka "uścisków, nie pocisków" nie trafiła do karteli narkotykowych. Urosły w siłę

- Andrés Manuel López Obrador, poprzedni prezydent Meksyku, prowadził politykę  "Abrazos, no balazos", co luźno można przetłumaczyć jako "uściski, a nie pociski". Chodziło mu o pracę u podstaw i ludzkie, przyjacielskie podejście.(...) Rezultaty to wzrost aktywności karteli, wyższa liczba krwawych incydentów oraz znaczna presja ze strony Stanów Zjednoczonych - wylicza dr Joanna Gocłowska - Bolek, latynoamerykanistka z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. W rozmowie z portalem niezalezna.pl wskazała możliwe scenariusze zdarzeń po wyeliminowaniu barona narkotykowego "El Mancho". Pomóc może... mundial.

Jak to możliwe, że Meksyk, 12 co do wielkości gospodarka świata, zatrząsł się wskutek działań kartelu narkotykowego?

Meksyk od dawna słabo radzi sobie z przestępczością zorganizowaną. Największych gangów jest kilkanaście, zaś tych mniejszych na pewno kilkadziesiąt. Kartele przestępcze w dużym stopniu opanowały różne struktury w kraju. Przenikają również do władz lokalnych oraz do różnych służb. Dlatego przeciwdziałanie przemocy, której eskalację widzimy przede wszystkim w momentach, gdy dochodzi do próby ograniczenia działalności któregoś z karteli, jest bardzo trudne. Właściwie żadne dotychczasowe działania, podejmowane przez władze Meksyku od kilku dekad, nie okazały się na tyle skuteczne, żeby tę przestępczość zorganizowaną faktycznie zwalczyć.


Sam kartel Jalisco Nueva Generación, czyli ten, którego głową był zastrzelony w niedzielę "El Mencho", to ogromna struktura, obejmująca swoim zasięgiem co najmniej dziesięć meksykańskich stanów, a w zasadzie cały Meksyk. Ta grupa jest bardzo dobrze zorganizowana, niezwykle zamożna i doskonale wyposażona w broń wszelkiego rodzaju. Z powodzeniem korumpowała członków legalnej władzy. Nie miała też problemu z dostępem do przedstawicieli różnych służb, np. więziennictwa, czy do przedstawicieli prawa.

Jak często takie gangsterskie pokazy siły mają miejsce w Meksyku? 

O względnym spokoju możemy mówić, gdy pomiędzy głównymi kartelami panuje zgoda, tj. mają ustalone między sobą obszary wpływów i nie walczą. Wtedy bardzo rzadko dochodzi do takich aktów przemocy, jakie obserwujemy ostatnio, czyli do pokazów siły, które obejmują ludzi poza strukturami tych karteli.

Natomiast kiedy dochodzi do zachwiania tej równowagi, a władza próbuje ograniczyć działalność któregoś z karteli - na przykład aresztując lub zabijając któregoś z wysoko postawionych członków grupy - wówczas dochodzi do pewnej zmiany w tym układzie i do demonstracji siły zaatakowanego kartelu. Obserwowaliśmy to m. in. w 2016 roku, kiedy aresztowany został "El Chapo" z kartelu Sinaloa, albo w 2024 roku, gdy FBI dopadło "El Mayo", również członka tej organizacji przestępczej.

Kartele po pierwsze mszczą się za działania podejmowane przez władze. Po drugie, zwykle jest dużo chętnych na przejęcie schedy po dotychczasowym przywódcy. To bardzo szybko prowadzi do walki frakcji nie tylko w osieroconej strukturze przestępczej, ale i do prób przejęcia strefy wpływów przez inne kartele.

Możemy tu mówić o pewnej regularności, bo taki rozwój wypadków miał miejsce w każdym przypadku, gdy władza próbowała ukrócić działania przestępcze, czyli np. aresztować barona narkotykowego.


To, co obserwujemy teraz na licznych filmikach i zdjęciach publikowanych w social mediach, to jeszcze zemsta na legalnych władzach czy już wojna gangów?


W tej chwili jeszcze nie możemy mówić o tym, czy wyeliminowanie "El Mencho" będzie miało w ogóle wpływ na zmianę w strukturach karteli narkotykowych i wszystkich organizacji zajmującej się w Meksyku przestępczością zorganizowaną. To dlatego, że moim zdaniem możliwe są dwa scenariusze.


Pierwszy zakłada, że kartel Jalisco Nueva Generación miał przewidziany jakiś scenariusz na wypadek aresztowania czy zabicia jego szefa, czyli "El Mencho". Bardzo często w takich przypadkach władzę przejmuje dziecko narkotykowego barona - zazwyczaj syn, ale czasami są to również córki lub partnerki czy żony dotychczasowych bossów. Być może zatem zadziałają wcześniejsze ustalenia tego rodzaju, tym bardziej że mówi się o tym, że to usynowiony pasierb "El Mencho", czyli Juan Carlos Valencia González, syn żony z poprzedniego małżeństwa, może być tą osobą, która po prostu przejmie władzę w kartelu. O ile zatem będzie umiał tę władzę utrzymać, pokaże sprawność w zarządzaniu kartelem, wykaże się i zdobędzie szacunek, to najprawdopodobniej nie dojdzie do wielkich zawirowań.

Drugi scenariusz zakłada walkę kilku przywódców wewnątrz Jalisco Nueva Generación, którym marzy się przejęcie schedy po "El Mencho" albo walkę o zachowanie strefy wpływów z innymi meksykańskimi organizacjami przestępczymi. Do gry mogą jednak dołączyć zewnętrzni gracze z ambicjami, czyli np. kartel Sinaloa czy kartel Zatoki, zainteresowane przejęciem części lub nawet całości działalności grupy z  Jalisco. To byłby najgorszy scenariusz - doszłoby do ogromnej demonstracji przemocy.


Jednak pytanie, jakie dotyczy obu tych scenariuszy, to jaka będzie postawa i skuteczność legalnej władzy państwowej wobec przejawów przemocy? Do tej pory mieliśmy wiele takich przykładów, że służby, policja i wojsko kapitulowały przed najbrutalniejszymi i najkrwawszymi aktami, których dopuszczały się kartele. Jeden z przykładów to próba aresztowania jednego z synów "El Chapo", kiedy kartel odbił aresztowanego, a policja musiała zrezygnować ze swoich planów. Do tej pory większość oficjalnych działań władz Meksyku była nieskuteczna albo wręcz prowadziła do wzrostu przemocy i wzrostu poczucia bezkarności tych karteli.

Andrés Manuel López Obrador, poprzedni prezydent Meksyku, prowadził politykę  "Abrazos, no balazos", co luźno można przetłumaczyć jako "uściski, a nie pociski". Chodziło mu o pracę u podstaw i ludzkie, przyjacielskie podejście, opierające się na odwodzeniu Meksykanów od zasilania szeregów karteli i budowaniu w społeczeństwie poczucia, że państwo jest mu pomocne i nieskore do stosowania przemocy, gdy można jej uniknąć. 
Teraz okazuje się jednak, że takie podejście było mało skuteczne, a jego rezultaty to wzrost aktywności karteli, wyższa liczba krwawych incydentów oraz znaczna presja ze strony Stanów Zjednoczonych. Musimy jednak ciągle pamiętać, że w Meksyku struktury przestępcze nie są czymś absolutnie odrębnym od legalnej władzy, której przedstawiciele są nierzadko przekupywani, zastraszani czy skorumpowani. Oddzielenie ich od siebie jest niesamowicie trudne. 

Dziś walka z kartelami narkotykowymi wymaga też współpracy międzynarodowej, bo dzisiejsze gangi narkotykowe w Meksyku to bardzo złożone, międzynarodowe korporacje, które dysponują ogromną siłą militarną i zawrotnymi funduszami.


Za parę miesięcy w Meksyku ma się odbyć mundial. Jakie kroki podejmą zatem legalne władze zgodnie z Pani przewidywaniami?

Prezydent Meksyku Claudia Scheinbaum mówi o tym, że ma sytuację pod kontrolą, choć lokalne władze wydają ostrzeżenia dla mieszkańców i turystów. Myślę, że władza będzie zmierzać do tego, aby jak najszybciej uspokoić tę zorganizowaną przestępczość - nieważne, jakim kosztem. To będzie najprawdopodobniej oznaczało wysłanie "na front" bardzo dużej liczby funkcjonariuszy policji oraz służb wszelkiego rodzaju. Rządzący będą też wystosowywać uspokajające komunikaty zarówno do meksykańskiego społeczeństwa, jak i do potencjalnych zagranicznych gości, którzy w tej chwili prawdopodobnie zastanawiają się, czy Meksyk będzie bezpiecznym miejscem za cztery miesiące.

Jest jeszcze jeden czynnik, przez który władzom Meksyku bardzo zależy na tym, żeby zapewnić poczucie bezpieczeństwa zarówno Meksykanom, jak i turystom oraz kibicom w czasie mundialu. Chodzi o rosnącą presję Stanów Zjednoczonych. To już potwierdzona informacja: wywiad USA udzielił meksykańskim służbom pewnych informacji, które doprowadziły do pojmania "El Mencho". Po tej "przysłudze" władze Meksyku bardzo chcą się wykazać przed Donaldem Trumpem i udowodnić, że podejmują skuteczne działania.

Moim zdaniem władze Meksyku będą działać tak, żeby rzeczywiście na czas mistrzostw świata w piłce nożnej uspokoić sytuację. Zakładam, że zastosowane środki bezpieczeństwa będą wzmożone. Jednak jadąc do Meksyku zawsze musimy pamiętać, że zagrożenie ze strony przestępczości zorganizowanej ciągle istnieje. To nie jest kraj, gdzie można się bardzo swobodnie zachowywać zawsze i wszędzie. Nawet jeśli nie mamy intencji mieć do czynienia z przestępcami, to w meksykańskiej rzeczywistości istnieje pewne prawdopodobieństwo, że przypadkowo znajdziemy się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie.
Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane