FZ ogłosił, że uruchamia dodatkowe 3,3 mld zł, żeby zapłacić szpitalom za nadwykonania. Jednak, jak wynika z odpowiedzi wiceministra Tomasza Maciejewskiego na interpelację posła PiS Dariusza Piontkowskiego, zaległe zobowiązania Funduszu wobec szpitali z tytułu nadwykonań za 2025 r. wynoszą 4 mld zł, a wartość nadwykonań w 2026 r. – według stanu na wrzesień – sięga już 10 mld zł. Jednocześnie NFZ ma prawo regulować je w sytuacji, „gdy ma wolne środki”. Nie wiadomo więc, kiedy szpitale te środki dostaną.
„Mamy – i jest to stan na początek roku – ponad 30 mld zł zadłużenia. Szpitale powiatowe nie są w stanie dalej kredytować leczenia. Dlatego nikt oficjalnie tego nie mówi, ale ponad limit, ponad zakontraktowane świadczenia na ten rok, szpitale nie będą przyjmować pacjentów ani realizować świadczeń. Pacjenci trafią do kolejek” – mówi prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Dodaje, że przyjęta przez Sejm ustawa o limitach zarobków lekarzy zamiast poprawić sytuację, może ją jedynie pogorszyć.
SMS z gratulacjami dla Sobierańskiej-Grendy
– Zaraz po przyjęciu tej ustawy dostałam SMS-y od lekarzy, którzy gratulują minister zdrowia i jednocześnie informują, że to zmusi ich do rezygnacji z pracy w małych szpitalach. Nie chodzi o zarobki, ale o regulację czasu pracy. Wymóg zatrudnienia na minimum pół etatu wykluczy wielu lekarzy, bo będą woleli pracować w dużych ośrodkach niż wiązać się z powiatami na prowincji, gdzie młodzi lekarze nie chcą mieszkać. W ten sposób szpitale stracą kadrę niezbędną do prowadzenia oddziałów, a wcale niewymagającą zatrudnienia w takim wymiarze. Często chodzi bowiem tylko o diagnozę czy zaordynowanie leczenia. To nie wymaga pół etatu. W efekcie szpitale będą zmuszone zamykać oddziały, a także po prostu wygaszać działalność. Nikt nie przeprowadził analizy wpływu tej ustawy – mówi Malinowski. Podkreśla, że do tego dojdą obciążenia z tytułu długów i brak środków z NFZ za nadwykonania.
To dlatego samorządowcy podczas ostatniego kongresu szpitali powiatowych domagali się wstrzymania prac nad ustawą o limitach. – Jest ogromne ryzyko, że scenariusz odchodzenia lekarzy z małych ośrodków się spełni. Tak naprawdę nie próbowano wyliczyć, jaka będzie skala tego zjawiska, projektując tę ustawę – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Pracodawców Polskich i ekspert rynku ochrony zdrowia.
– Zamierzam spotkać się z prezesem Naczelnej Izby Lekarskiej, by omówić, co dalej z tym zagrożeniem – mówi Malinowski. – Ustawa trafi do Senatu i prezydenta. Oba organy powinny być świadome tego, co ze sobą niesie – mówią nasi rozmówcy.