Funkcjonariusze ABW zatrzymali w poniedziałek pięciu byłych i obecnych menadżerów spółki Orlen S.A., w tym byłego członka zarządu spółki z lat 2018–2024 - przekazała prokuratura. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty dotyczące zaniżania cen paliw.
Jak poinformowała prokuratura, śledztwo dotyczy zaniżania cen paliw w okresie od sierpnia do listopada 2023 roku. Czynności procesowe są w dalszym ciągu kontynuowane. Szczegóły po ich zakończeniu - przekazano.
Do komunikatu odniósł się w mediach społecznościowych prokurator generalny minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.- Jesienią 2023 roku Daniel „wszystko mogę” Obajtek ręcznie sterował cenami na stacjach. Zaniżanie cen wbrew rynkowi tuż przed wyborami i bezczelne wmawianie Polakom „awarii dystrybutorów” - to nie był żaden cud gospodarczy. To było działanie na szkodę majątku narodowego, by ratować władzę partii - stwierdził na platformie X.
Daniel Obajtek nazywa to „sukcesem”. Kodeks karny nazywa to wyrządzeniem szkody majątkowej wielkich rozmiarów
– stwierdził.
Szczegóły w artykule: ABW zatrzymało menadżerów Orlenu za „zaniżanie cen paliw”. „To chyba pierwszy przypadek w historii”
Do wpisu Żurka Daniel Obajtek odniósł się podczas konferencji prasowej.
"Ta wypowiedź nigdy nie powinna mieć miejsca. Ta wypowiedź zawiera skazanie mojej osoby. Ta wypowiedź zawiera teksty tylko i wyłącznie polityczne. I jak można jeszcze przed bandę oprysków pana ministra składać wniosek o zatrzymanie menadżerów, jak przez trzy i pół roku prowadzą analizy, przesłuchują ludzi, jakie są przesłanki ku temu, by tych ludzi zatrzymać na ponad trzy miesiące. Wiecie, jakie są przesłanki? Tylko i wyłącznie areszt wydobywczy. Tylko i wyłącznie areszt. Co ci panowie mają powiedzieć. Tu tylko nie chodzi o to, żeby polska gospodarka się rozwijała, żeby Polacy mieli taniej paliwa. Chodzi tylko i wyłącznie o hucpę polityczną"
– ocenił.
Jego zdaniem - "Donald Tusk chce pokazać Polakom te słowa, które powiedział: paliwo po 5,19, wiem, jak to zrobić. Tą metodą chce pokazać, że nie mogą być w Polsce paliwa po 5,19. Dlatego obrał tą skandaliczną metodę działania. Na pewno w tym zakresie się nie poddam".
Motyka: nikt się nie mści
O sprawę był dziś pytany w Polsat News Miłosz Motyka, minister energii. Polityk PSL stwierdził, że zatrzymania nie są "zemstą za niskie ceny". Stwierdził jednak, że "było to sterowane ręcznie".
Bronienie niegospodarności w spółce [Orlenie], która wprost mówiąc, celowo obniżała ceny. […] My obniżamy podatki, ale nie manipulujemy marżami. My nie manipulujemy rynkiem. My nie narażamy na szwank tego biznesu. My nie łamiemy zasad rynku. A tutaj było wprost: macie sprzedawać taniej, mimo że kupiliście drożej
– tłumaczył Motyka.
To jednak nie wszystko. Motyka stwierdził, że obniżanie cen było... "decyzją stricte polityczną". "tak jak łamaniem prawa pracy jest kazanie pracownikowi, by pracował za darmo, tak łamaniem tutaj zasad panujących w spółce jest to, żeby ktoś, kto kupił drożej, mógł się podpisać polityczną decyzją o tym, żeby było taniej. Trzeba było obniżyć podatki, trzeba było ustawić cenę maksymalną i wtedy ceny spadłyby tak samo albo bardziej. Natomiast tu była decyzja stricte polityczna".
Nikt się nie mści przecież za to, że były niskie ceny. […] Natomiast tutaj było ręczne sterowanie. A do czego ono doprowadziło? Też chciałbym, by zostało dokładnie zbadane - do braku paliw na stacjach, bo przestało się do Polski opłacać sprowadzać paliwo. Wobec czego ratowano się czym? Uwalnianiem rezerw. To polityczne sterowanie cenami doprowadziło do de facto wniosków o uwalnianie rezerw strategicznych. […] To było absurdalne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa
– mówił dalej.