Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kto stoi za bałaganem w zoo w Łącznej? Fundacje "prozwierzęce" po kolei odcinają się od działań

Trzeci i czwarty dzień interwencji policji i prokuratury w zoo w Łącznej, poza powszechnym oburzeniem i rozlicznymi pytaniami przyniósł prawdziwy deszcz oświadczeń ze strony zarówno instytucji, jak i fundacji, które łączono ze sprawą. Te ostatnie uważają, że niesłusznie padły ofiarą hejtu.

Oględziny zoo w Łącznej i relokacja części zwierząt, zamieszkujących obiekt, wywołała powszechne oburzenie w mediach społecznościowych. Zdjęcia i nagrania z czynności śledczych w zoo, które wyciekły, w powszechnym odbiorze zupełnie przeczyły narracji zarówno "animalsów", jak i policji. Nie do ukrycia był chaos, jaki panował podczas interwencji. Kolejne komunikaty władz jedynie prowokowały do zadawania kolejnych pytań.

W czwartek, trzeciego dnia od wkroczenia prokuratora na teren ośrodka, głos zabrały fundacje łączone z akcją. Zainteresowanie podmiotami zaproszonymi przez prokuraturę do akcji relokowania zwierząt pojawiło się w wyniku wycieku zrzutów ekranu z czatów, gdzie aktywiści ustalali między sobą szczegóły interwencji w Zoo Łączna i dzieliły między siebie zwierzęta, które miały stamtąd wyjechać.

Mondo Cane: decyzja o zabezpieczeniu zwierząt była już podjęta

Fundacja Mondo Cane odcięła się od treści rozmów, które wypłynęły w screenach, ujawnionych przez pracownicę Fundacji Centaurus (o tej fundacji niżej).

Przed rozpoczęciem czynności procesowych zwrócono się do adwokat Sary Balcerowicz z prośbą o pomoc w ustaleniu podmiotów, które mogłyby przyjąć poszczególne gatunki zwierząt. Przekazano nam wówczas, że decyzja o zabezpieczeniu zwierząt została już podjęta i planowana jest ich relokacja. Poinformowano nas również, że Centralny Azyl dla Zwierząt nie dysponuje budżetem umożliwiającym udzielenie pomocy w zabezpieczeniu zwierząt, natomiast ogrody zoologiczne w Polsce nie posiadają odpowiedniej liczby miejsc, w szczególności zaplecza umożliwiającego przeprowadzenie niezbędnej kwarantanny. W tych okolicznościach nasza pomoc polegała na rozpytywaniu, które podmioty spełniają wymagania prawne, dysponują odpowiednimi warunkami i byłyby gotowe przyjąć poszczególne gatunki zwierząt

– napisali przedstawiciele Mondo Cane na FB 15 października.

Co ciekawe, w oświadczeniu Ministerstwa Klimatu i Środowiska prezentowane jest dziś zupełnie inne stanowisko. Nagle okazało się, że Centralny Azyl dla Zwierząt jednak może pomóc - podobnie jak GDOŚ czy sam resort.

"Dla dobra zwierząt Centralny Azyl dla Zwierząt, Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska i resort klimatu i środowiska zadeklarowały - w ramach swoich możliwości - wsparcie Prokuratury w zapewnieniu dobrostanu zgromadzonych w zoo zwierząt" - przekazało ministerstwo 16 października. 

Przypomnijmy, że GDOŚ odciął się w środę od wydarzeń w Zoo Łączna i poinformował, że prowadzone przezeń postępowanie administracyjne ws. ewentualnego odebrania zgody na prowadzenie zoo jest w toku i nie ma nic wspólnego z działaniami prowadzonymi przez Policję i Prokuraturę.

Fundacja Psa Karmela publikuje papier z Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu

Mondo Cane, wyjaśniając swoje uczestnictwo w akcji, przekazało dodatkowo, że weryfikację podmiotów, które miały relokować zwierzęta, przeprowadziła... Policja.

Następnie z tymi podmiotami kontaktowali się funkcjonariusze Policji, którzy dokonywali ich weryfikacji. Na potrzeby sprawnej organizacji działań stworzyliśmy roboczą listę zwierząt i potencjalnych miejsc ich relokacji. Była ona na bieżąco aktualizowana na podstawie informacji zwrotnych przekazywanych przez Policję, w szczególności dotyczących tego, które podmioty zostały zaakceptowane, jakie zwierzęta zadeklarowały przyjąć oraz którym podmiotom odmówiono możliwości przejęcia zwierząt. Już na tym etapie wykluczono kilka propozycji

– oświadczyła Fundacja.

W świetle stwierdzenia, że to rzekomo policja dokonywała weryfikacji fundacji, które miały relokować zwierzęta, interesujące z kolei oświadczenie Fundacji Psa Karmela, która również przewijała się w rozmowach aktywistów: "Nie było nas i nie ma w tym zoo. (...) Na pewno to nie my mieliśmy odbierać jakiekolwiek zwierzęta".

"Pies Karmel" opublikował nadto formalne pismo z pieczęcią Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu (a nie Policji) prowadzącej czynności w ZOO Łączna.

W związku z prowadzonym śledztwem (...) i koniecznością zabezpieczenia zwierząt na czas jego trwania proszę o przybycie upoważnionego przedstawiciela/pracownika Państwa Fundacji do Zoo Łączna w dniu 14 października 2026 roku w celu odłowu i transportu wskazanych przez biegłych gatunków do azylu. Nadmieniam, że transport zwierząt do azylu musi odbywać się za pośrednictwem licencjonowanego przewoźnika, posiadającego wymagane zezwolenia i z wykorzystaniem odpowiednio przystosowanych pojazdów

– napisała prok. Karolina Borowiec - Kołaczyńska.

Fundacja Centaurus potwierdza potworny chaos

Fundacja Centaurus oświadczyła z kolei, że "nie uczestniczyła w wyłapywaniu, załadunku, transporcie ani wywożeniu zwierząt z ZOO w Łącznej", a obecność na miejscu przedstawicieli fundacji  "nie oznaczała poparcia dla sposobu prowadzenia działań przez organy państwowe".

Przez trzy dni wielokrotnie prosiliśmy o wykaz zwierząt i ich potrzeb, profesjonalne wsparcie weterynaryjne, specjalistów od poszczególnych gatunków oraz powołanie sztabu kryzysowego. Nie uzyskaliśmy wsparcia i koordynacji w zakresie niezbędnym do bezpiecznego kontynuowania naszych działań. Sytuacja zwierząt jest w naszej ocenie dramatyczna. Spadają temperatury, części zwierząt brakuje specjalistycznego pokarmu, a według otrzymanych informacji doszło również do ucieczek przez uszkodzone ogrodzenie

– przekazali przedstawiciele organizacji. 

Podkreślić tu należy, że pracownicy Fundacji Centaurus, obecni na miejscu, zajęli się karmieniem i opieką nad odseparowanymi od opiekunów zwierzętami. ZOO Łączna oficjalnie podziękowało im za to w komunikacie na FB.

Centaurus przyznał w swoim oświadczeniu, że faktycznie początkowo miał przyjąć zwierzęta z Zoo Łączna - te "których nikt nie chciał". Chodziło głównie o zwierzęta gospodarskie. 

Centaurus nigdy nie deklarował przyjmowania wszystkich egzotycznych gatunków, nietoperzy czy myszy

– zdementowała Fundacja ustalenia z wyciekłych rozmów.

Nim jednak to nastąpiło, zdecydowali samodzielnie sprawdzić sytuację tam na miejscu. To ich pracownica nabrała wątpliwości co do planowanej akcji i to ona dzień przed nią poinformowała Marcina Nowaczyka, właściciela zoo, o nadchodzących zdarzeniach.

Potem dowiedzieliśmy się, o które zoo chodzi, i pojechaliśmy na miejsce. W weekend. Zobaczyliśmy warunki, w jakich przebywają zwierzęta, i poczuliśmy się zagubieni. Nie oznacza to, że uznaliśmy, iż zwierzęta mają dobrze albo źle. Zaczęliśmy jednak mieć wątpliwości, czy chcemy brać udział w działaniach, których okoliczności nie są dla nas jasne. Wszystko stało się dla nas trochę niejasne

– opisywała Fundacja Centaurus.

Fundacja Mam Pomysł skarży się na opóźnioną komunikację prokuratury

Fundacja Mam Pomysł oświadczyła 15 października, że od piątku 16 października nie będzie w stanie zapewnić obecności swojego zespołu na miejscu i kontynuować dotychczasowych czynności opiekuńczych. 

"Nasza obecność w Łącznej była odpowiedzią na prośbę Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu. Pomagaliśmy, karmiąc i pojąc zwierzęta, wykonując bieżące czynności opiekuńcze oraz udostępniając oznakowany sprzęt. Nie przejęliśmy zarządu nad ogrodem ani kierowania działaniami" - oświadczyła Fundacja Mam Pomysł.

To ostatnie zdanie jest szczególnie ważne, ponieważ zastępca Prokuratora Okręgowego w Świdnicy, prok. Marcin Witczak, w oficjalnym komunikacie wskazał kontakt do tej fundacji jako tej, która koordynuje udzielanie pomocy.

Jak udało nam się ustalić w rozmowie z przedstawicielami fundacji, komunikat ten był jednak nieaktualny w momencie publikacji przez Prokuraturę Okręgową w Świdnicy.

Klekusiowo: pozostajemy tylko tymczasowym schronieniem

Fundacja Klekusiowo - Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt przyznała, że zgodziła się zabezpieczyć dwa serwale z Zoo Łączna, "aby zapewnić im bezpieczeństwo i niezbędną, codzienną opiekę".

Do czasu wyjaśnienia sprawy pozostajemy jedynie tymczasowym schronieniem dla serwali. mamy nadzieję, że sytuacja szybko się rozwiąże, a zwierzęta wrócą do właściciela lub trafią do docelowego miejsca

– oświadczyła organizacja.

 

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska