Kompromitacja państwa w sprawie Zatoki Sztuki. „Pozwolili uciec dyrygentowi największej afery pedofilskiej”
Marcin Turczyński ps. Turek, były szef Zatoki Sztuki w Sopocie, jest poszukiwany przez policję listem gończym. - To jest kompromitacja wszystkich - sądu, policji i prokuratury. Pozwolili uciec dyrygentowi największej afery pedofilskiej w historii Pomorza, który od początku owijał sobie ich wokół palca. Nie ma na to wytłumaczenia - pisze w mediach społecznościowych Mikołaj Podolski - dziennikarz, który ujawnił i opisał to, co działo się w Zatoce Sztuki.
Były szef sopockiej Zatoki Sztuki Marcin Turczyński odpowiadał, jako jeden ze współoskarżonych, w procesie określanym przez media sprawą „łowcy nastolatek”.
W grudniu ub.r. główny oskarżony Krystian W. ps. Krystek został prawomocnie skazany na 15 lat więzienia za m.in. za przestępstwa seksualne wobec nastoletnich dziewcząt. Werdykt wobec byłego szefa Zatoki Sztuki w Sopocie - 6 lat więzienia również został utrzymany.
W niejawnym procesie Turczyński został skazany za przestępstwa seksualne, w tym wobec nieletnich. Mimo decyzji sądu o wykonaniu kary nie stawił się w zakładzie karnym.
Podkomisarz Anna Banaszewska-Jaszczyk z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku potwierdziła, że policja otrzymała z sądu decyzję o wydaniu listu gończego.
Informację o poszukiwaniach zamieszczono na stronie internetowej policji. Turczyńskiego poszukuje Wydział Poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Według opisu, mężczyzna ma szczupłą sylwetkę, około 176-180 wzrostu oraz 70-89 kg wagi.
Do sprawy odniósł się Mikołaj Podolski - dziennikarz, który ujawnił i opisał to, co działo się w Zatoce Sztuki.
Niestety ucieczka byłego szefa Zatoki Sztuki Marcina Turczyńskiego ps. "Turek" stała się faktem. Jest list gończy. Z bardzo starym zdjęciem. Cyrk na kółkach. Skoro media parę miesięcy temu donosiły, że zbliża się jego rozprawa apelacyjna i że w pierwszej instancji dostał aż sześć lat, to polskie służby powinny już wtedy wiedzieć, gdzie przebywa. Wygląda na to, że nie wiedzą nawet dziś. To jest kompromitacja wszystkich - sądu, policji i prokuratury. Pozwolili uciec dyrygentowi największej afery pedofilskiej w historii Pomorza, który od początku owijał sobie ich wokół palca. Nie ma na to wytłumaczenia
- napisał.
Przypominam, że wcześniej nie było zgody na areszt "Turka" albo choćby wydanie mu zakazu opuszczania kraju. Potem prokuratura nie chciała zdradzać dziennikarzom wysokości jego kaucji (bo okazała się śmieszna) ani szczegółów zarzutów. Potem nie chciano wszcząć postępowań m.in. za wszystko, co robił dziennikarzom i krzywoprzysięstwo. To był cyrk od początku, a teraz po prostu odpalili fajerwerki. Mała Sycylia w pełnej krasie
- dodaje Podolski.
W procesie „łowcy nastolatek” Prokuratura Okręgowa w Gdańsku oskarżyła Krystiana W. oraz cztery inne osoby m.in. o czyny o charakterze seksualnym.
Krystianowi W. zarzucono popełnienie 65 przestępstw (w tym 40 o charakterze seksualnym) na szkodę 35 pokrzywdzonych oraz na szkodę banku, Skarbu Państwa i towarzystw ubezpieczeniowych. Według aktu oskarżenia, W. dopuścił się gwałtów oraz współżycia z dziewczętami poniżej 15. roku życia.
Pokrzywdzone zostały co najmniej 33 kobiety, z czego większość nie była pełnoletnia, a pięć nie miało ukończonych nawet 15 lat.
Krystian W. na etapie śledztwa nie przyznawał się do popełnienia zarzuconych mu przestępstw.
Sprawę łowcy nastolatek media opisywały od 2015 r. Po samobójstwie 14-letniej Anaid pojawiły się publikacje, które wskazywały, że dziewczyna została przed śmiercią zgwałcona. Dziennikarskie śledztwo w sprawie śmierci nastolatki odkryło inne poszkodowane nastolatki i młode kobiety. Wówczas połączono też działalność „łowcy nastolatek” z sopocką Zatoką Sztuki, gdzie „Krystek” dorabiał.
W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.