Warto pokazać, co do tej pory już wiemy o całej tej aferze.
Nowo wybudowany szpital, którego samo powstanie budziło wątpliwości (Warszawa ma gęstą sieć szpitali, brakuje raczej personelu, a nowa placówka tylko utrudniła obsadę dyżurów w już istniejących), to od początku do końca dzieło ludzi partii Donalda Tuska. Chwalił się zresztą tym wiceprzewodniczący jego partii i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Obsadę osób zajmujących się szpitalem podzieliły między siebie dwie frakcje – Rafała Trzaskowskiego i szefa partyjnych struktur warszawskich (PO/KO) Marcina Kierwińskiego. Poziom upartyjnienia był tak znaczący, że to nie kompetencje, a legitymacja partyjna decydowała o obsadzie merytorycznych stanowiskach. Stąd też stanowisko szefa SOR dla niedoświadczonego lekarza, bez specjalizacji, Dawida Kacprzyka. Polityczna czapa zapewniała zupełną bezkarność i brak realnej kontroli, co doprowadziło do fałszowania rachunków, wyprowadzenia znacznych kwot pieniędzy, fałszowania dokumentacji medycznej, tworzenia miejsc i list dla uprzywilejowanych i wreszcie tragedii ludzi, którzy byli obsługiwani w sposób sprzeczny z procedurami.
Na tym ostatnim warto się szczególnie skupić. Jedną z przyczyn śmierci pacjentów mogła być niewłaściwa intubacja. Do intubacji podaje się często leki zwiotczające, których złe zastosowanie prowadzi wprost do śmierci. Dlatego generalnie zajmują się tym anestezjolodzy. Z tego, co wiadomo, nie było ich przy pacjentach, gdy do akcji wchodził partyjny młokos. Inną przyczyną śmierci może być nieumiejętne włożenie sprzętu intubacyjnego: powietrze zamiast do płuc wpada do układu pokarmowego, co też powoduje śmierć pacjenta. Tego typu zdarzenia są bardzo prawdopodobne, gdy intubacji dokonuje osoba niedoświadczona. Kacprzyk bez wątpienia taką osobą jest – zaledwie kilka miesięcy przed objęciem stanowiska zdobył prawo wykonywania zawodu lekarza. Jednocześnie kontrola jego działań była z góry bardzo ograniczona, bo mianowano go szefem SOR, czyli generalnie sam kontrolował swoje działania. Dlaczego taka nominacja? Można się jedynie domyślać, że to ułatwiło mu zorganizowanie saloniku ViP dla polityków partii rządzącej, a także zapewnienie im szybkiej ścieżki takich usług – wedle doniesień medialnych – jak odtruwanie poalkoholowe i ponarkotyczne. Tego typu „pomoc” powodowała, że mógł gromadzić wiedzę, a może nawet nagrania kompromitujące ważne postacie życia politycznego. Ruszenie Kacprzyka może położyć partię Tuska na łopatki. Zostawienie tego bez reakcji będzie krwawiącą raną, która pozbawi formację sporej części poparcia. Stąd być może tragikomiczne pomysły, jak uzasadnianie rezonansu magnetycznego dla osób zmarłych badaniami nad Tutanchamonem. Arłukowicz widać zapomniał o klątwie tego faraona. Sześć osób, które po raz pierwszy (1922 rok) zbliżyły się do jego mumii, w ciągu krótkiego czasu zmarło. To, że rządzący kradną – wiadomo, to, że fałszują i kłamią – nic nowego, tak rządzą, że zagraża to zdrowiu i życiu ludzi, ale i to potrafili już przykryć. Jednak z Tutanchamonem nie ma żartów. Zobaczycie…
Już jest! Nowy numer tygodnika #GazetaPolska. ZOBACZ co przygotowaliśmy 🫵🏻
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) July 1, 2026
Więcej na https://t.co/OnIeddfVvX oraz w wygodnej prenumeracie na https://t.co/4iBN2D7fFX#media #tygodnik #sroda pic.twitter.com/I8DYgl4SPX