Podczas piątkowego posiedzenia Sejmu, premier Donald Tusk z mównicy sejmowej czytał zeznania Przemysława Krala, złożone przed prokuraturą w aferze Zondacrypto. Wcześniej wyselekcjonowane cytaty otrzymał od prokuratora generalnego Waldemara Żurka. To precedens w Sejmie, za który Tusk spotkał się z ostrą krytyką.
Pytania o wiarygodność odczytanych zeznań kierował podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w prokuraturze red. Tomasz Grodecki. Dziennikarz niezalezna.pl dopytywał rzecznik PG prok. Annę Adamiak o status, jaki w śledztwie ma Kral.
- Mogę powiedzieć, że pan Kral ma status, co do którego nie mogę się wypowiadać. To decyzja prokuratora prowadzącego postępowanie
- ucięła prok. Adamiak.
- Czyli nie wiemy jaki status ma kluczowa osoba w śledztwie - czy jest świadkiem, czy jest podejrzanym. A przecież od tego, jaki ma status, dużo zależy. Na przykład jakość jego zeznań i to, co może zeznawać - oponował dziennikarz.
- Czy pan czuje się kompetentny, aby oceniać - zależnie od statusu - jego depozycje? To zadanie prokuratora, a nie opinii publicznej, a tym samym dziennikarza. To prokurator ocenia jakość, wiarygodność i prawidłowość statusu pana Krala - odparła rzecznik PG.
Przekonywała, że „depozycje pana Krala to materiał dowodowy, który uwzględnił do tej pory sąd, stosując w tym postępowaniu już cztery środki zapobiegawcze”.
- Na ten moment i prokuratura, i sąd uznały stopień wiarygodności tych depozycji. To informacja dla sądu i prokuratury. Rozumie, że - zamiast informacji - szukacie sensacji
- zarzuciła mediom.
- Zgodnie z decyzją prokuratora, nie mogę państwu ujawnić statusu procesowego pana Krala - powtórzyła.