„Obwieszczenie ministra sprawiedliwości o wolnych stanowiskach sędziowskich” – brzmi poważnie, ale tak naprawdę chodzi o publikowaną w Monitorze Polski informację o wakacie w danym sądzie i uruchomieniu procedury konkursowej dla sędziów, którzy chcieliby awansować.
Biorąc pod uwagę fatalne i stale pogarszające się tempo orzekania – procedura bardzo istotna, choć długo blokowana przez ministrów Adama Bodnara i Waldemara Żurka. To się zmieniło dopiero po wyborze nowej Krajowej Rady Sądownictwa.
„Za nami kilka postępowań nominacyjnych. Chcemy, żeby ta procedura była bardziej transparentna. (…) Dla oceny merytorycznej kandydatów opinia samorządu sędziowskiego z danego sądu jest bardzo ważna” – przekonywał s. Dariusz Zawistowski, przewodniczący KRS.
- Z każdym tygodniem postępowań nominacyjnych będzie więcej. Idea jest taka, żeby wybrać najlepszego kandydata - mówił w @Radio_TOK_FM Przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Dariusz Zawistowski.
— IUSTITIA Stowarzyszenie Sędziów Polskich (@JudgesSsp) September 29, 2026
- Za nami kilka postępowań nominacyjnych. Chcemy, żeby ta procedura była… pic.twitter.com/LjhdzPZTlJ
Ale pojawiły się też nowe inicjatywy.
List do sędziów
Dokładnie tydzień temu (23 września) do sędziów sądów rejonowych z okręgu warszawskiego skierowane zostało pismo podpisane przez s. Pawła Dobosza. Stwierdził, że jako delegat do kolegium SO będzie brał udział w opiniowaniu kandydatów i dlatego podjął się „koordynacji wymiany informacji dotyczącej deklarowanych przez sędziów zgłoszeń na poszczególne wolne stanowiska w pionie karnym Sądu Okręgowego w Warszawie”.
Prawdziwą jednak burzę – nie tylko w Warszawie – wywołała treść pisma. Portal Niezalezna.pl dysponuje całością dokumentu, którym otrzymaliśmy od sędziów zbulwersowanych tym co się wydarzyło.
Najpierw s. Dobosz przekazał, że „z informacji pozyskanych z Ministerstwa Sprawiedliwości” do końca roku ma być jeszcze 11 obwieszczeń – każdorazowo o jednym wolnym stanowisku. Czyli tylko jeden sędzia awansuje.
„Taka praktyka publikacji obwieszczeń o wolnych stanowiskach, przy braku uprzednich informacji o tym, jakie osoby wyrażają wolę udziału w poszczególnych konkursach, może prowadzić do zbędnej kumulacji zgłoszeń na poszczególne monitory, blokowania sobie możliwości udziału w konkursie, w którym możliwe, miałoby się większe szanse na pozytywne rozstrzygnięcie, czy też do udziału w konkursach sędziów, którzy nie chcieliby wzajemnie ze sobą konkurować”
– stwierdził s. Dobosz.
Lista dziesięciu nazwisk
Już wprowadzenia takich reguł zaskoczyło, ale absolutne oburzenie wywołało sporządzenie imiennej listy dziesięciu sędziów, którzy w jakiś sposób przecież musieli zostać wyselekcjonowani. Także „na przyszłość” – na konkursy, których minister sprawiedliwości nie ogłosił.
Zacytujemy s. Dobosza: „Z uwagi na to, że jako sędziemu Sądu Okręgowego w Warszawie, łatwiej było mi się porozumieć z sędziami orzekającymi na delegacjach w tym sądzie, przy moim udziale, sędziowie rejonowi orzekający w wydziałach karnych Sądu Okręgowego w Warszawie uzgodnili, że zgłaszać się będą, by wzajemnie ze sobą nie konkurować, na kolejne publikowane Monitory w poniższej kolejności:
1. Anna Kuzaj
2. Justyna Koska-Janusz
3. Justyna Kaczanowska-Bednarczuk
4. Monika Tkaczyk-Turek
5. Adam Solecki
6. Sylwia Słowiok-Janus
7. Adam Chocholak
8. Aleksandra Kussyk
9. Łukasz Biliński
10. Małgorzata Rutkiewicz-Rząsa
Niektóre z tych nazwisk są doskonale znane Czytelnikom portalu Niezalezna.pl, bo orzekali lub orzekają w głośnych procesach. Chociażby s. Koska-Janusz w procesie księdza Olszewskiego i byłych urzędniczek Ministerswa Sprawiedliwości. Z kolei s. Kuzaj w czerwcu 2024 roku wydała postanowienie o przedłużeniu wobec nich stosowania tymczasowego aresztowania.
Specyficzna zachęta
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden fragment pisma:
„Jednocześnie, zarówno ja, jak i wszyscy sędziowie, którzy wzięli udział w tych uzgodnieniach, uznali, że uczciwe będzie, by informację o treści tych uzgodnień przekazać pozostałym sędziom rejonowym, którzy chcieliby brać udział w konkursach”.
„Informacja o kolejności zgłoszeń na poszczególne Monitory miałaby bowiem ułatwić podjęcie decyzji o tym, na który Monitor kierować zgłoszenie i jak oceniać własne szanse udziału w danym konkursie” – stwierdził s. Dobosz.
Wiceprezes nie miała zastrzeżeń
Dzisiaj rano wysłaliśmy pytania do s. Dobosza - odpowiedział błyskawicznie.
„Treść pisma jest wyłącznie mojego autorstwa. Nikt nie ingerował w jego kształt. Pismo przedstawiłem do zapoznania Wiceprezesowi od spraw karnych SO w W-wie i nie zgłaszała zastrzeżeń” – zapewnił. Nazwisko wprawdzie nie padło, ale taką funkcję pełni s. Aneta Obszyńska-Małocha.- „Treść pisma nie była konsultowana z Ministerstwem Sprawiedliwości”.
Próbowaliśmy ustalić klucz wyboru konkretnych 10 sędziów, a także czy są oni faworytami kierownictwa sądu w poszczególnych konkursach? W odpowiedzi s. Dobosza zacytował maila wysłanego do prezesów sądów rejonowych. Czytamy w nim m.in.:
„Deklaracje sędziów zgłoszeń na poszczególne Monitory nie stanowią blokady czy rezerwacji tych miejsc, a jedynie racjonalizację udziału w konkursach o wolne stanowiska sędziowskie”.
Skąd więc niektóre stwierdzenia w piśmie sprzed tygodnia?
„Zbędna kumulacja zgłoszeń oznacza, że przy braku wiedzy o ilości wolnych miejsc, jakie mają być ogłoszone w Monitorach mogłoby się okazać, że na jeden Monitor zgłosiłoby się więcej sędziów niż wówczas gdyby wiedzieli oni, że takich monitorów będzie więcej. Gdyby miało się zgłosić na jeden monitor 20 chętnych sędziów to lepiej gdyby zgłosili się oni po dwóch na 10 i dodatkowo ocenili oni swoje szanse w konkurencji z osobami, które zadeklarowały się zgłosić na określony Monitor”
– wyjaśnia s. Dobosz.
„Idea konkursów polega na konkurencji, a moja inicjatywa ma stanowić zaproszenie do tych konkursów sędziów rejonowych i dokonanie przez nich w ich odczuciu racjonalnego wyboru z kim chcą w konkursie konkurować. Oczywiste jest bowiem, że w środowisku sędziów pewne nazwiska sędziów są znane z rzetelności ich pracy i doświadczenia zawodowego. Dla osoby o chociażby krótszym stażu i mniejszych kompetencjach nieracjonalne byłoby występowanie w konkursie z osobą, z którą nie ma się w nim szans. Wiele osób przez wiele lat wstrzymywało się z udziałem w konkursach i stąd w wielu wypadkach taka różnica kompetencji może wystąpić”
- podsumował.
Co zrobi prezydent?
Oczywiście, kandydatury na wolne stanowiska rozpozna Krajowa Rada Sądownictwa, a jej uchwały trafią do prezydenta Karola Nawrockiego, który może wręczyć akt powołania sędziego lub odmówić. Jak oceni taką procedurę wyłaniania kandydatów? Będziemy próbowali ustalić w Kancelarii Prezydenta RP.
Nie mamy informacji, czy po piśmie s. Dobosza ktokolwiek nowy (spoza wspomnianej listy) zgłosił akces do udziału w konkursie i aspiracje do awansu.