Jagiellonia sezon rozpoczęła od efektownego zwycięstwa 3:0 nad Arką w Gdyni. Przez tydzień była nawet liderem rozgrywek, ale w 2. kolejce doznała porażki u siebie z Rakowem Częstochowa 0:1.
Trener Mamrot przyznał, że były to dwa zupełnie inne mecze, a w meczu z beniaminkiem zwłaszcza w pierwszej połowie organizacja gry jego zespołu pozostawiała wiele do życzenia. Jagiellonia nie radziła sobie za dobrze z ustawieniem Rakowa, grającego trzema obrońcami, miała problemy w środku pola.
"Musimy grać dużo bliżej siebie. Zarówno w ofensywie, jak i defensywie te odległości między zawodnikami były zbyt duże. Trudno było nam zawiązać jakiekolwiek akcje, a i nie broniliśmy najlepiej. Mieliśmy problem z organizacją gry, co nie zdarza się nam często i było dla nas zaskoczeniem"
- przyznał szkoleniowiec białostoczan, cytowany przez oficjalną stronę internetową Jagiellonii.
Odnosząc się do przeciwnika z Lubina, zaznaczył, że Zagłębie, które w dwóch pierwszych spotkaniach zdobyło tylko punkt, będzie zmotywowane w meczu u siebie i zrobi wszystko, by tym razem wygrać.
"My jednak jedziemy tam z takim samym zamiarem, patrzymy głównie na siebie, nie na przeciwnika" - podkreślił.
Dodał, że lubinianie mają stabilną kadrę i indywidualności, takie jak Filip Starzyński czy Patryk Tuszyński (w przeszłości napastnik Jagiellonii, ale przede wszystkim jego zespół musi zagrać dużo lepiej niż z Rakowem.
Mamrot zapowiedział zmiany w składzie na mecz w Lubinie.
"W zespole jest duża rywalizacja, (...) w różnych momentach zawodnicy różnie się spisują. Byli tacy, którzy w Gdyni rozegrali bardzo dobre spotkanie, a z Rakowem wypadli słabiej. Nie jest to kwestia presji czy stresu. Po prostu czasem przychodzi gorszy dzień, a z Rakowem zagraliśmy w pierwszej połowie słabo jako drużyna"
- dodał.
Początek meczu w Lubinie w piątek o godz. 20:30.