W ubiegłym tygodniu media obiegła informacja o fatalnej sytuacji w radomskiej Fabryce Broni „Łucznik”, która jest częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Pomimo rozwoju w ostatnich latach nowych zdolności i inwestycji - nie dostaje ona zamówień ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej, co w konsekwencji może doprowadzić do zwolnień ponad 100 pracowników.
Więcej w tekście: Radomski „Łucznik” bez nowych zamówień. Pracownicy boją się o przyszłość [SZCZEGÓŁY]
W poniedziałek przed fabryką konferencję zorganizował kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera, prof. Przemysław Czarnek. - Od 2017 roku w tym zakładzie państwo polskie zleciło produkcję karabinków GROT w liczbie 230 tys., nawet więcej, za kwotę około 2 mld zł. Do tego państwo polskie zamówiło w tym zakładzie około 50 tys. sztuk pistoletu Vis 100. To dało wielki potencjał rozwojowy temu zakładowi - mówił na spotkaniu z mediami.
Jak mówił dalej, dzięki zamówieniom udało się przeprowadzić inwestycje za około 100 mln zł, które znacząco podniosły możliwości produkcyjne zakładu. Przypomniał też, że karabinek GROT stał się po tym podstawowym karabinkiem na wyposażeniu polskiej armii. - Dzięki tym inwestycjom "Łucznik" radomski zwiększył swoje przychody czterokrotnie, a zysk netto nawet 13-krotnie. Wszystko to jest obraz z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości - powiedział.
Czarnek wskazał, że po zmianie władzy sytuacja zakładu diametralnie się zmieniła. - Właśnie kończą się ostatnie zamówienia z rządu. W maju już zamówień nie będzie. Już w maju, w tej sytuacji w jakiej "Łucznik" się znalazł, temu zakładowi pracy grozi zwolnienie 140 pracowników. To jest obraz państwa, które przestało zamawiać. To jest obraz państwa, które chwali się najwyższymi wydatkami na zbrojówkę, przy czym nie zamawia w polskich zakładach zbrojeniowych i to nie jest kwestia tylko Łucznika. Nawet w hucie Stalowa Wola miało być wyprodukowanych 1400 borsuków, a jest tylko 111, bo tyle jest tylko zamówień - powiedział.
"Wyjaśnienia" Łucznika
Dzień po konferencji prof. Czarnka, na stronie radomskiego "Łucznika" pojawił się komunikat zatytułowany: "wyjaśnienie do wypowiedzi posła Przemysława Czarka". Warto zaznaczyć, iż prezesem fabryki od czerwca 2024 roku jest Seweryn Figurski.
Już we wstępie czytamy: "w związku z wypowiedzią posła Przemysława Czarnka z 20 kwietnia 2026 r., dotyczącą sytuacji Fabryki Broni „Łucznik” – Radom sp. z o.o., podkreślamy, że część przedstawionych tez jest niezgodna z rzeczywistością i wprowadza opinię publiczną w błąd".
Należy podkreślić, że Fabryka Broni realizuje obecnie kontrakty nie tylko obejmujące dostawy pistoletów VIS 100 do końca listopada 2026 r., ale także zamówienia na karabinki GROT i pistolety VIS 100 w latach 2027–2029 oraz granatniki podwieszane w okresie 2026–2029. Dodatkowo, na finalnym etapie znajdują się uzgodnienia techniczne umożliwiające wprowadzenie na wyposażenie Sił Zbrojnych RP najnowszej wersji karabinka GROT A3. Produkcja zakładu prowadzona jest w sposób ciągły, w oparciu o aktualny portfel zamówień, a naturalne przejścia pomiędzy kolejnymi etapami realizacyjnymi nie oznaczają wstrzymania działalności. Spółka pozostaje przygotowana do realizacji kolejnych kontraktów, w szczególności w kontekście zapowiadanych kierunków rozwoju Sił Zbrojnych RP oraz zwiększania ich liczebności.
– napisano dalej.
Pod niepodpisanym komunikatem, napisano: "Fabryka Broni konsekwentnie realizuje też strategię dywersyfikacji działalności, rozwijając sprzedaż na rynku cywilnym – w tym eksportowym – oraz wzmacniając współpracę ze służbami mundurowymi, w tym podległymi MSWiA. Spółka aktywnie pozyskuje nowych odbiorców, uczestniczy w wydarzeniach branżowych i prowadzi działania promocyjne zarówno w kraju, jak i za granicą".
Odnosząc się do kwestii inwestycji i zdolności produkcyjnych, należy wskazać, że poziom 80 000 karabinków rocznie został osiągnięty dopiero po oddaniu do użytkowania w listopadzie 2025 r. nowej hali produkcyjnej oraz jej doposażeniu w nowoczesny park maszynowy. Sugestia, że obecne możliwości produkcyjne są wyłącznie efektem działań poprzednich rządów, jest uproszczeniem i nie oddaje rzeczywistego, wieloetapowego charakteru procesu rozwoju Spółki.
– czytamy.
Koniec oświadczenia brzmi: "proces inwestycyjny jest częścią szerszego programu modernizacji, obejmującego m.in. projekt „Robotyzacja i cyfryzacja procesów produkcyjnych w Fabryce Broni”, współfinansowany ze środków Krajowego Planu Odbudowy, o łącznej wartości 25,96 mln zł (w tym 8,36 mln zł dofinansowania), którego zakończenie planowane jest na czerwiec 2026 r. W odniesieniu do kwestii zatrudnienia podkreślamy, że dla Zarządu Spółki priorytetem pozostaje utrzymanie kluczowych kompetencji i doświadczenia pracowników. Sugestie, jakoby w maju bieżącego roku miało dojść do braku zamówień, a zakładowi grożą zwolnienia pracowników, nie mają odzwierciedlenia w sytuacji Spółki. Prowadzona polityka kadrowa opiera się na bieżącej analizie potrzeb operacyjnych. Dotychczasowe decyzje o nieprzedłużeniu kilku umów miały charakter jednostkowy i organizacyjny. Twierdzenia o planowanych zwolnieniach nie znajdują potwierdzenia w aktualnych decyzjach Spółki".
"Fabryka Broni pozostaje w stałym kontakcie z partnerami instytucjonalnymi oraz utrzymuje gotowość do realizacji kontraktów o dużej skali – zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym" - dodano.
Śliwka do Kosiniaka-Kamysza: czekam na odpowiedź
Na "wyjaśnienia" radomskiej fabryki broni zareagował w mediach społecznościowych Andrzej Śliwka (PiS).
Jak napisał we wstępie swojego wpisu: "z zażenowaniem przeczytałem „wyjaśnienia” na stronie Fabryki Broni „Łucznik”. Szkoda, że nikt ich nie podpisał. Zabrakło odwagi panie Figurski? Chyba tylko po to państwo napisaliście ten tekst, aby media i politycy koalicji 13 grudnia mieli krzykliwe tytuły".
Fabryka Broni „Łucznik” twierdzi, że wszystko jest w porządku. Sprawdźmy fakty i to z dokumentami samej spółki oraz publicznie dostępnymi danymi o zamówieniach. Matematyka jest dla was bezlitosna. MON potrzebuje od 800 tys. do 1 mln karabinków GROT. W Wojsku Polskim jest ich dziś około 200 tys. Maksymalna zdolność produkcyjna fabryki to od 80 do 100 tys. sztuk rocznie. Przy pełnym obłożeniu uzupełnienie luki zajmie od 8 do 10 lat.
– czytamy.
Polityk PiS skierował pytanie do zarządu fabryki oraz szefa MON, Władysława Kosiniaka-Kamysza: "Ile grotów MON zamówił na rok 2026? Czekam na odpowiedź".
Śliwka zaznaczył, iż "kontrakty się kończą i nikt nie podpisał nowych. Analiza aktywnych umów mówi wszystko. Aneks na 70 tys. grotów z stycznia 2023 r. kończy się w 2026 r. Aneks na 88 tys. grotów z lutego 2023 r. również kończy się w 2026 r. Umowa na 28 tys. pistoletów VIS 100 z maja 2023 r. także kończy się w 2026 r. Trzy główne kontrakty produkcyjne kończą się w tym samym roku i nie ma żadnego nowego na horyzoncie. Po 2026 roku fabryka stanie przed dramatyczną luką portfelową, jeśli obecny rząd nadal nie będzie zamawiał".
Cytuję oficjalny dokument samej spółki. „Zmiana w składach organów zarządzających i nadzorczych wymusiła konieczność ponownej pełnej analizy zasadności inwestycji”. Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie zwołane 13 września 2024 r. zarządziło przerwę i to dwukrotnie. Zgoda zapadła dopiero 11 października 2024 r. Nowy zarząd powołany przez obecne władze Polskiej Grupy Zbrojeniowej. w lipcu 2024 r. przez kilka miesięcy blokował gotowy projekt. Hala powinna działać co najmniej pół roku wcześniej. Imponujące wyniki, ale czyja to zasługa? W 2024 r. Łucznik osiągnął 604 mln zł przychodów i 161 mln zł zysku netto. Brzmi świetnie, ale to efekt realizacji kontraktów podpisanych przez poprzedni rząd w 2023 roku. Obecna ekipa żyje z cudzych zamówień. I właśnie te zamówienia dobiegają końca w 2026 roku.
– pisze polityk.
Jego zdaniem - „wyjaśnienia” Łucznika nie zawierają ani jednej kluczowej informacji. To nie był komunikat, tylko zasłona dymna przed nadchodzącą pustką portfela zamówień i ryzykiem zwolnień".
🚨Z zażenowaniem przeczytałem „wyjaśnienia” na stronie Fabryki Broni „Łucznik”.
— Andrzej Śliwka 🇵🇱 (@SliwkaAndrzej) April 21, 2026
Szkoda, że nikt ich nie podpisał. Zabrakło odwagi panie Figurski? Chyba tylko po to państwo napisaliście ten tekst, aby media i politycy koalicji 13 grudnia mieli krzykliwe tytuły.
Więc po kolei👇… pic.twitter.com/gJEhlY8GqI