Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Eskalacja wojny hybrydowej z Polską. Grochmalski: Rosja nie odpuści, Tusk nie udźwignie

Rok 2025 okazał się krytyczny w eskalacji działań Rosji wobec Polski. Było to do przewidzenia. Jednak w wyniku skandalicznych błędów ekipy Donalda Tuska ponieśliśmy dotkliwe porażki z Federacją Rosyjską w wojnie informacyjnej i kognitywnej prowadzonej przeciwko nam. Atak dronów był największym uderzeniem Kremla na państwo NATO od zakończenia zimnej wojny. Uruchomiliśmy wówczas procedurę art. 4 Sojuszu. Skala uderzeń cyfrowych, działań dywersyjnych i terrorystycznych, których kulminacją była próba wysadzenia pociągu pasażerskiego przez agenturę proxy kierowaną przez GRU, nie spotkała się ze skuteczną odpowiedzią. Rok kończyły agresja z wykorzystaniem balonów przemytniczych i międzynarodowy skandal z rosyjskim konsulatem w Gdańsku - pisze Piotr Grochmalski w "Gazecie Polskiej".

W minionym roku Rosja prowadziła wobec Polski pełnoskalową wojnę hybrydową, cyfrową, informacyjną i kongitywną. Według ocen amerykańskiego Instytutu Badań nad Wojną intensywność tych działań wskazywała, iż mamy do czynienia ze strony Rosji z fazą zero, poprzedzającą agresję militarną.

Skrajny dyletantyzm ekipy rządzącej

Odpowiedź na pytanie, dlaczego Putin odważył się na tak radykalną eskalację agresji wobec Polski, jest stosunkowo prosta. Bo mógł. Rząd Donalda Tuska okazał się nieskuteczny w odstraszaniu Rosji i zniechęcaniu jej do takich działań. Spektakularnym przykładem koszmarnego błędu w wojnie informacyjnej była sztubacka, pełna propagandowego zadęcia operacja ministra spraw zagranicznych Radosław Sikorskiego związana z likwidacją konsulatu rosyjskiego w Gdańsku. Idea ze wszech miar słuszna została spaprana. Przypomnijmy, iż w odpowiedzi na akt dywersji na kolei Sikorski ogłosił 19 listopada 2025 roku, iż w związku z eskalacją ataków na Polskę podjął decyzję o wycofaniu zgody na funkcjonowanie ostatniego rosyjskiego konsulatu w Gdańsku. Dwa dni później Sejm podjął ważną uchwałę, za którą zagłosowało 439 posłów, nikt nie był przeciw, jedna osoba wstrzymała się od głosu. Wzywał w niej rząd „do zapewnienia warunków bezpieczeństwa terenu przy ulicy Belwederskiej 49 w Warszawie, który sąsiaduje z Ministerstwem Obrony Narodowej przy ulicy Klonowej 1 w Warszawie”, a także wzmocnienia ochrony kontrwywiadowczej oraz antydronowej siedziby szefa MON, Belwederu oraz kompleksu budynków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przy ulicy Parkowej. W uchwale wzywano też rząd – w ramach prawa międzynarodowego – do przeniesienia ambasady Federacji Rosyjskiej w Warszawie. Gdy doszło do praktycznych działań, wyszedł cały brak profesjonalizmu ekipy Tuska. Operacja związana z konsulatem nie została przygotowana, co skrzętnie wykorzystała Rosja, po raz kolejny osłabiając międzynarodowy wizerunek naszego państwa. Polski MSZ nakazał zamknięcie konsulatu w Gdańsku do północy 23 grudnia 2025 roku.

W odpowiedzi Rosja wezwała polskiego ambasadora i ogłosiła zamknięcie 30 grudnia 2025 roku Konsulatu Generalnego RP w Irkucku, a równocześnie ośmieszyła wiarygodność RP, bo na terenie nieruchomości pozostała osoba z personelu konsulatu. Równocześnie Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, na konferencji prasowej w Boże Narodzenie ostrzegła, że „Ci, którzy chcą »przejąć« budynek Konsulatu Generalnego Rosji w Gdańsku, powinni dokładnie rozważyć konsekwencje takiego posunięcia. Myślę, że jest już wiele przykładów tego, jak Rosja reaguje i jak bolesne są te reakcje dla tych, którzy dopuszczają się niesprawiedliwości wobec naszego kraju”. Uznała też, że kroki podjęte przez rząd Tuska wpisują się w działania, które mają paraliżować proces pokojowy. Jak stwierdziła, rozmowy z Waszyngtonem są utrudniane przez działania „wyjątkowo szkodliwe” podejmowane przez grupę państw, przede wszystkim z Europy Zachodniej, których celem ma być zablokowanie i podważenie dotychczasowych efektów dyplomacji.

Sytuacja ta pokazuje skrajny dyletantyzm ekipy Tuska. Nie przygotowano zaplanowanej operacji, wszystko odbywało się na żywioł. Mimo więc upływu wyznaczonego terminu budynek przy ul. Batorego w Gdańsku nie został przekazany stronie polskiej, a Rosja przejęła inicjatywę strategiczną, spychając, nawet w tym elemencie wojny informacyjnej, Polskę do defensywy. Sprawa przeniesienia ambasady rosyjskiej w ogóle zniknęła z agendy, a kwestia konsulatu prawdopodobnie ciągnąć się będzie przez lata. 

Katastrofy Tuska prowokują Rosję do eskalacji

Rosja od lat prowadzi wobec Polski wojnę kognitywną. Dyletantyzm ekipy Tuska wzmaga agresywność Kremla i tworzenie coraz bardziej rozbudowanych scenariuszy „miękkich” konfliktów, które mają wywołać głęboką destabilizację RP. Według analityków Instytutu Badań nad Wojną (ISW) Rosja przyspiesza fazę przygotowań informacyjnych i psychologicznych, stanowiących fazę zero przed ewentualną przyszłą wojną z NATO. W ramach przygotowywanych planów operacyjnych przez Centrum Zarządzania Obroną Narodową FR mieszczące się w podziemiach Sztabu Generalnego analizowane są wszystkie informacje zebrane w wyniku kolejnych prowokacji wobec Polski.

W październiku 2022 roku, po katastrofie pierwszej fazy agresji Rosji na Ukrainę, na czele tej struktury stanął gen. Oleg Gorszenin (urodził się w Schwerinie w byłym NRD, gdzie jego ojciec służył w ramach Północnej Grupy Wojsk). To w ramach Centrum Zarządzania Obroną Narodową FR działa zespół analityczno-operacyjny, planujący operacje dywersyjne i informacyjne realizowane przeciwko Polsce przez wyspecjalizowane służby, głównie przez GRU. Mają one pozwolić na gromadzenie cennych informacji nie tylko na temat naszej armii, systemu obronnego, naszej infrastruktury krytycznej, lecz także reagowania struktur państwa i elit politycznych w warunkach zagrożenia.

William Dixon i Maksym Beznosiuk, analitycy najstarszego na świecie think tanku zajmującego się bezpieczeństwem, The Royal United Services Institute (RUSI), ostrzegają w artykule z 19 grudnia 2025 roku, że w 2026 roku należy się spodziewać dalszej eskalacji działań dywersyjno-terrorystycznych wymierzonych w państwa NATO. To oczywiste, że w głównej mierze dotyczy to Polski. Jak zauważają autorzy:

„Pułapka, którą Putin zastawił na siebie, ma charakter psychologiczny: reżim, który uzasadniał swój autorytarny model obietnicą przywrócenia rosyjskiej potęgi, nie może przyznać się do strategicznej porażki bez ryzyka politycznego upadku. Ukształtowany przez kulturę KGB i będący świadkiem upadku Związku Radzieckiego, każdy układ pokojowy, który można postrzegać inaczej niż jako całkowite »zwycięstwo«, nie jest już dla niego opcją polityczną. Podważyłby on legitymizację całego reżimu. Dlatego eskalacja staje się nie wyborem, lecz koniecznością”.

Obecna Rosja przekształca się w tyranię

Niepokojąca jest wyjątkowa strategiczna bierność RP. Seria gigantycznych wpadek radykalnie ograniczyła poczucie bezpieczeństwa Polaków i wiarygodność Rzeczypospolitej wobec państw NATO, a także ukazała brak zdolności do skutecznego odstraszania Rosji w toczących się typach wojen.

Według analityków RUSI Putin musi pokazać swojej opinii publicznej i Zachodowi, że zachowuje inicjatywę i pozostaje wielką potęgą. Dlatego w 2026 roku dojdzie do eskalacji rosyjskiego sabotażu skierowanego przeciwko rozwijającej się europejskiej infrastrukturze produkcji obronnej oraz łańcuchom dostaw na Ukrainę (w tym głównie przeciw Polsce). Nastąpi też wzrost działań wywrotowych, zwłaszcza wojen informatycznych. Analitycy RUSI ostrzegają też przed formami presji wywieranej za pomocą konwencjonalnych demonstracji wojskowych. Spodziewają się eskalacji od sporadycznych do systematycznych, jak 12-minutowe naruszenie przestrzeni powietrznej w 2025 roku w Zatoce Fińskiej. Możliwe jest też używanie przez Rosję retoryki nuklearnej w celu wywarcia presji psychologicznej i zastraszenia zachodniej opinii publicznej. Ma temu towarzyszyć jasne przesłanie: wspieranie Ukrainy grozi bezpośrednią eskalacją w stosunkach z Rosją, więc być może powściągliwość jest mądrzejsza.

Tę ocenę zdaje się potwierdzać analiza Niny Chruszczowej, która na łamach „Foreign Affairs” w artykule z 30 grudnia 2025 roku ostrzega, iż obecna Rosja przekształca się w tyranię. Jak zauważa: „Putin próbował przedstawić kampanię na Ukrainie jako wojnę obronną, stawiając ją na równi z II wojną światową znaną w Rosji jako »Wielka Wojna Ojczyźniana«. Ale ta próba się nie powiodła”. Nie ma entuzjazmu do wojny, ale to wywołuje coraz mocniejszą agresywność Kremla i represje. Według najnowszych badań sondażowych Centrum Lewady z grudnia 2025 roku już tylko 26 proc. społeczeństwa w pewnym stopniu zgadza się z twierdzeniem, że „działania militarne wobec Ukrainy powinny być kontynuowane”, co stanowi najniższy poziom poparcia od początku wojny. Odsetek osób, które twierdzą, że Rosja powinna walczyć aż do całkowitego zwycięstwa, spadł z 29 proc. w 2022 roku do 15 proc. pod koniec 2025 roku. Jak zauważa Nina Chruszczowa: „Obecne nastroje stanowią zagrożenie dla Kremla. Kreml zareagował (…), przerzucając ciężar represji na państwo. Dąży do wyeliminowania wszelkiej niezależnej działalności politycznej – wszystkiego, co mogłoby wymknąć się spod jego kontroli”. A to oznacza rosnącą determinację Putina w eskalacji wojny hybrydowej wobec państw NATO w 2026 roku.

Działania po omacku

Każda kolejna fala uderzeń Rosji w ramach wojny hybrydowej miała odmienny charakter. Ale wszystkie te incydenty łączyło kilka wspólnych cech: były tanie w realizacji, trudne do szybkiego przypisania i wywoływały w skali kraju silne oddziaływanie psychologiczne – atmosferę niepewności i redukowały zaufanie obywateli do instytucji państwa. Po akcie sabotażu na kolei rząd Tuska ogłosił operację „Horyzont”, która miała zapobiec dalszym atakom na korytarze transportowe, węzły logistyczne i infrastrukturę krytyczną. Rzucono do boju ponad 10 tys. żołnierzy z Wojsk Obrony Terytorialnej. Jak zwracał uwagę Piter Arak z Atlantic Council, „przypominało to środki bezpieczeństwa wewnętrznego wprowadzone w kilku krajach Europy Zachodniej po atakach terrorystycznych na początku XXI wieku m.in. w Hiszpanii, we Francji, w Wielkiej Brytanii i Belgii. Jednak sytuacja w Polsce jest dziś inna. Zagrożenie nie pochodzi tu ze strony rozproszonej siatki ekstremistów, lecz ze strony państwa posiadającego broń jądrową, celowo badającego systemy obronne sojusznika z NATO”. Panicznie zaangażowano ogromne środki już po uderzeniu, a więc wykonaniu operacji przez formacje GRU, bez dokonania analiz wstecznych, które pozwoliłyby na rozpoznanie logiki i trafnej prognozy dalszych celów rosyjskiej wojny hybrydowej. To wymaga jednak rozpracowania długofalowej strategii działań wymierzonych przez Rosję wobec Polski. 

William Dixon i Maksym Beznosiuk alarmują, że „Rosja wydaje miliardy na »postępy« na polu bitwy o 50 metrów dziennie w rejonach takich jak Charków – wolniejsze niż ofensywa nad Sommą. W ciągu dwóch lat zajęli oni niewiele ponad 2 proc. dodatkowego terytorium w kraju. Rosja, osiągając szacunkowo 1,4 mln ofiar, wyczerpuje swoje rezerwy sprzętu z czasów sowieckich. (…) Dostawy wojskowe z Korei Północnej i Chin nie są w stanie wypełnić pogłębiających się braków w sprzęcie i amunicji. Wraz z gwałtownym kurczeniem się konwencjonalnego arsenału militarnego i rosnącym potencjałem przemysłowym Zachodu, wojna hybrydowa staje się nie tylko opłacalna, lecz wręcz konieczna – to jedyne realne narzędzie Moskwy do generowania kosztów i podtrzymywania iluzji zdolności ofensywnych”. 

Polska nie jest gotowa na eskalację wojny hybrydowej

Polska winna być przygotowana na radykalną eskalację wojny hybrydowej ze strony Rosji, ale ekipa 13 grudnia niezbędny na to czas zmarnotrawiła na walkę z opozycją i angażowanie służb do politycznych działań. Ich działania, osłabiające kluczowe instytucje państwa, były wnikliwie analizowane przez analityków FSB i GRU. Istnieje oczywista spójność w wyborze celów hybrydowych działań Rosji wobec Polski z tymi elementami struktury państwa, które zostały dramatycznie osłabione. Brutalna pacyfikacja mediów publicznych, a także uznanie przez rząd 13 grudnia TVN i Polsatu za strategiczne podmioty, aby mogły stać się one elementem propagandowego przekazu w walce z opozycją, próba zastraszenia i zlikwidowania niezależnego dziennikarstwa – spowodowały, że nie funkcjonuje w Polsce komunikacja strategiczna, co skrzętnie wykorzystuje Rosja. Każdy kolejny atak dywersyjny wywołuje gigantyczny chaos informacyjny.

Pułkownik rezerwy kontrwywiadu Adam Jawor zwraca uwagę, iż „Rosyjska doktryna konfrontacji informacyjnej (ICD) stała się jednym z kluczowych instrumentów polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, łącząc działania medialne, cybernetyczne, psychologiczne i pośrednie, w ramach długofalowej rywalizacji z Zachodem. Opiera się na przekonaniu, że przestrzeń informacyjna jest strategicznym polem walki, w którym można osiągać cele polityczne poniżej progu otwartego konfliktu”. Autor zwraca uwagę, iż w ramach rosyjskiej doktryny konfrontacji informacyjnej „Ministerstwo Obrony pełni rolę integratora działań informacyjnych i cybernetycznych – planuje operacje w ścisłym związku z działaniami militarnymi. GRU odpowiada przede wszystkim za ofensywne operacje w cyberprzestrzeni, sabotaż i działania poniżej progu wojny; koordynuje również zagraniczne sieci wpływu. (…) FSB pełni głównie funkcje defensywne i kontrwywiadowcze – nadzoruje wewnętrzną infosferę, kontroluje przestrzeń medialną, przeciwdziała niezależnym źródłom informacji i prowadzi działania kontrpropagandowe wewnątrz kraju, jednocześnie angażując się w operacje ofensywne wymierzone w środowiska opozycyjne i zagraniczne instytucje medialne. MSZ odgrywa natomiast istotną rolę w legitymowaniu rosyjskiej narracji na forach międzynarodowych, wykorzystując instrumenty dyplomatyczne do wzmacniania przekazu politycznego i podważania decyzji Zachodu”. 

Każda z przeprowadzonych wobec Polski operacji hybrydowych miała taki złożony, interoperacyjny charakter. Ani razu ekipa 13 grudnia nie rozpoznała trafnie serii zagrożeń, które głęboko zdestabilizowały Polskę. A zamiast stworzyć i rozbudować wspólnotę analityczną, zdolną do podjęcia takich działań, ekipa Tuska zlikwidowała Centrum Badań nad Bezpieczeństwem, najlepszy think tank działający na wschodniej flance NATO, zajmujący się m.in. wojną informacyjną FR. A skromne zasoby analityczne Służby Kontrwywiadu Wojskowego skierowano do bratobójczej walki z dwoma byłymi ministrami obrony RP, Antonim Macierewiczem, Mariuszem Błaszczakiem, a także z ośrodkiem prezydenckim i szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, prof. Sławomirem Cenckiewiczem. W ten sposób nie tylko radykalnie osłabiono skuteczność działania kluczowych służb RP, lecz także ułatwiono działanie Rosji w ramach operacji hybrydowych. W ten sposób dramatycznie osłabiliśmy nasze bezpieczeństwo. Pułkownik Adam Jawor podkreśla, iż Sojusz jest celem strategicznym owej wojny informacyjnej Rosji. NATO „przedstawiane jest jako organizacja agresywna, niespójna i niezdolna do obrony swoich członków. Operacje dezinformacyjne i narracyjne dotyczące sojuszu koncentrują się na: podważaniu wiarygodności zobowiązań sojuszniczych, przedstawianiu obecności wojskowej USA i sojuszników jako zagrożenia dla pokoju, wzmacnianiu wewnętrznych podziałów między członkami NATO, dyskredytowaniu wspólnych ćwiczeń i projektów obronnych”.

Przegrywamy wojnę informacyjną z Rosją

Po zmasowanym ataku rosyjskich dronów na Polskę, w wyniku skandalicznej dezinformacji, jakiej dopuściła się ekipa Tuska, zamiast wykorzystać sytuację w wojnie informacyjnej z FR, dramatycznie podważyliśmy naszą wiarygodność. Jak stwierdził wówczas Sławomir Mentzen, „polski wiceminister Bosacki w ONZ pokazywał zdjęcie (…) domu, twierdząc, że zniszczył go ruski dron. Teraz wiemy, że dom zniszczyła polska rakieta. Ten rząd ośmiesza Polskę, dezinformuje własne społeczeństwo z prezydentem i RBN włącznie, a do tego podkłada się Rosji. Po tej wpadce ciężej będzie światu uwierzyć, że drony rzeczywiście były rosyjskie. I kto tu jest pożytecznym idiotą Putina?”. Nikt nie poniósł odpowiedzialności za tę dezinformacyjną katastrofę. Już po tym wydarzeniu, podczas szóstej edycji Cyber24 DAY, Tomasz Chłoń, pełnomocnik ministra spraw zagranicznych ds. przeciwdziałania dezinformacji międzynarodowej, z dumą wyrażał się o pracy utworzonego Międzyresortowego zespołu ds. przeciwdziałania zagranicznej ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym, a także Rady Odporności, którą ma tworzyć ponad 100 organizacji. A przecież ekipa Tuska przegrała wszystkie kluczowe wojny informacyjne z Rosją – także tę o konsulat w Gdańsku. Tymczasem nie ma odpowiedzialnych za wszystkie te klęski, które dramatycznie osłabiają wiarygodność państwa wobec obywateli. Gdy Rosja rozbudowuje swój potencjał w wojnie informacyjnej i wzmacnia Jednostkę GRU 54777, która odpowiada za szereg złożonych, wielowarstwowych operacji skierowanych przeciw naszemu państwu, Donald Tusk kręci infantylne filmiki w ramach swojej prywatnej wojny, jaką wypowiedział prezydentowi Nawrockiemu, a SKW zajmuje się próbą blokowania dostępu do informacji niejawnych dla szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, prof. Cenckiewicza. 

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane