W miniony czwartek premier wystosował trzy żądania pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego oraz prezesa NBP. Poza oczekiwaniem szybkiego podpisania ustawy wdrażającej program pożyczkowy SAFE oraz informacji o alternatywnej propozycji znanej jako „SAFE 0 proc.”, Donald Tusk wprost zażądał zwrotu rezerw narodowego kruszcu z zagranicy. Jak stwierdził szef rządu:
"niech to polskie złoto, bo to nie jest złoto panów Nawrockiego, Glapińskiego czy Tuska, które dzisiaj jest rozsiane po bankach w kilku miejscach na świecie wróci wreszcie do kraju.".
Do słów premiera odniósł się na dzisiejszej konferencji prasowej prof. Adam Glapiński. Szef banku centralnego zwrócił uwagę, że NBP daje "pełną gwarancję bezpieczeństwa handlowego, płatniczego i tak dalej.", co wiąże się z odpowiednią dywersyfikacją miejsc przechowywania aktywów. Złoto przetrzymywane jest m.in. w Londynie i w Nowym Jorku.
"Zgadnijcie państwo dlaczego. No ja o tym nie mówiłem i dzisiaj to mówię, no ze względów bezpieczeństwa także" – wyjaśnił prezes Glapiński. Jak dodał:
"Nie lubię o tym mówić, nie mówiłem, nie chcę siać paniki, ale tego wymagają względy bezpieczeństwa.".
Prezes NBP nie szczędził mocnych słów pod adresem polityków, którzy nawołują do kumulacji całości rezerw w jednym miejscu na terytorium Polski.
"Bo słyszę znów niemądre głosy ze strony no wybitnych przedstawicieli życia publicznego, wybitnych w sensie, że znanych powszechnie, na tym X-ie, na w Sejmie, we wszystkich mediach. Że złoto powinno być natychmiast sprowadzone całe do Polski i tu trzymane"
– zauważył prof. Glapiński.
Z wyraźną ironią odniósł się do pomysłu całkowitej koncentracji rezerw państwowych blisko strefy toczącej się wojny: "No najlepiej w Rzeszowie jeszcze. A może dajmy na przechowanie Ukraińcom do Kijowa, tak?". Podsumowując ten wątek, stwierdził krótko:
"I to mówią ludzie, którzy się uważają za inteligentnych.".
Wyszedł Prezes Glapiński i obił kierownika i jego bandę.
— Jowita #PiS2027 (@Jowita_W_) March 11, 2026
Coś pięknego.💪😍 pic.twitter.com/EiUyxrjGTw