Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Czy rosyjski bankier zostanie przekazany Moskwie?

Proces ekstradycyjny Jarosława Aleksiejewa, byłego bankowca oskarżanego w Rosji o defraudacje, rozpoczął się przed sądem okręgowym w Bielsku-Białej. Jego wydania domaga się rosyjska prokuratura. Aleksiejew chce zostać w Polsce. Wystąpi o azyl.

Autor:

Prokuratura rosyjska domaga się wydania Aleksiejewa oskarżając go, że z dwoma innymi szefami Probusinessbanku udzielali w latach 2014-15 kredytów fikcyjnym firmom. Sumę defraudacji określają na 36 mln dol.

W sądzie stawili się świadkowie obrony, a wśród nich rodzice Rosjanina. Były także osoby, które – jak poinformował obrońca Aleksiejewa mec. Maciej Zaborowski – potwierdzają, iż jego klient jest Świadkiem Jehowy. "Jak wiemy, Świadkowie Jehowy są prześladowani na terenie Federacji Rosyjskiej. Może to mieć istotne znaczenie jako przesłanka negatywna do ekstradycji do Rosji" - mówił.

Jarosław Aleksiejew mówił, że wyjechał z Rosji, bo miał pomysł na swoje życie. "Nie chciałem się już dłużej liczyć ze swym domem. Dla mnie Rosja nie jest już domem" – mówił.

Matka Aleksiejewa powiedziała przed sądem, że ich rodzina nie była religijna, choć miała prawosławne korzenie. Jej syn zainteresował się wiarą, gdy przygotowywał projekt muzeum poruszającego temat życia w ujęciu religijnym i naukowym. "Wtedy bardzo się w to zagłębił; studiował różne religie. (...) W 2010 r. rozwodził się i przechodził trudny okres. Wówczas związał się ze Świadkami Jehowy. Podobało mu się ich optymistyczne podejście do życia. (...) Jarosław jest człowiekiem wielkich pasji. Jeśli go coś fascynuje, oddaje się temu. (...) Także w Bielsku-Białej uczestniczył w spotkaniu Świadków Jehowy" – mówiła.

Zaangażowanie wyznaniowe Aleksiejewa potwierdzał jego ojciec. "Świadkowie Jehowy odwiedzali go w areszcie w Polsce. Jest aktywnym wiernym" – podkreślił.

Zdaniem matki, syn wyjechał z Rosji z kilku powodów. Nie mógł uczestniczyć w obrzędach religijnych. Rozczarowała go też działalność finansowa. "Chciał się zajmować swoimi projektami, a pomysłów miał wiele. Zrobił dwa muzea, w tym poświęcone nauce eksperymentalnej, które zebrało wiele nagród. (...) W 2015 r., gdy cofnięto licencję bankowi, nic go już z tym nie łączyło. Wtedy podjął decyzję o wyjeździe" – powiedziała.

Zeznał to także ojciec: "Gdy zaczęły się prześladowania Świadków Jehowy, a władze chciały zniszczyć prywatny sektor bankowy, wpłynęło to na decyzję syna o wyjeździe. Nie widział dla siebie miejsca w Rosji. (...) Jego zdaniem, to nie jest kraj, w którym można swobodnie żyć" – powiedział. Dodał, że w rosyjskiej telewizji coraz częściej można usłyszeć o aresztowaniach Świadków Jehowy.

Zaangażowanie w działalność Kościoła podkreślali inni świadkowie. To Rosjanie, znajomi Aleksiejewa. Jeden z nich wskazywał, że Kościół ten w jego kraju uznany został za niebezpieczną sektę. "Dla prawosławia to dobre, ale dla Świadków Jehowy niebezpieczne, bo mogą trafić do więzienia. (...) Ich działalność jest zabroniona" – mówił.

Jak dodał, że Aleksiejew zapraszał go na spotkania religijne, ale zawsze odmawiał. Wielokrotnie dochodziło między nimi do dyskusji na temat religii. Aleksiejew negatywnie odnosił się do tradycyjnej Cerkwi. "Chciał, żeby jego córka, której jestem ojcem chrzestnym, także została Świadkiem Jehowy. Sprzeciwiałem się temu" – dodał.

Inny świadek, także Rosjanin, dodał, że wielu wyznawców tego Kościoła przebywa w więzieniu. Mówił, że miał spory kłopot, by na prośbę rodziny Aleksiejewa, znaleźć jego współwyznawców, którzy zaświadczyliby o jego religijności. "Ludzie boją się przyznać, szczególnie przed nieznajomymi. Świadkowie Jehowy zostali uznani za organizację ekstremistyczną i terrorystyczną" – mówił.

Jak dodał, położenie tego Kościoła wynika z faktu, że jest uznawane jako stanowiące zagrożenie dla prawosławia. "Tworzą dużą i aktywną społeczność. Jednocześnie mieli coraz więcej wyznawców. Nie mają natomiast oficjalnych struktur i hierarchii, więc trudno nimi zarządzać i kontrolować" – wyjaśnił.

Świadek mówił też, że wszystkie duże, prywatne banki w jego kraju są w złej kondycji, aby mógł je przejąć państwowy Bank Rosji. "Taka jest polityka ekonomiczna. (Państwo) chce kontrolować wszystko, w tym banki" – powiedział.

Podczas rozprawy odczytane zostało m.in. stanowisko departamentu wschodniego polskiego MSZ, w którym wskazano, że nasz kraj na forum międzynarodowym domaga się przestrzegania praw człowieka, w tym wolności wyznania w Rosji. W dokumencie wspomniano m.in., że w Rosji w aresztach przetrzymywanych jest 23 Świadków Jehowy, 27 przebywa w aresztach domowych, a 121 stanęło przed sądami. Jeden ze Świadków Jehowy został skazany na 6 lat więzienia za ekstremizm. Wartość przejętego przez państwo majątku sięga ok. 90 mln dol.

Sąd odczytał także pismo z przedstawicielstwa w Polsce Komisji Europejskiej, która wyraziło zaniepokojenie sytuacją Świadków Jehowy w Rosji. Kolejne rozprawy odbędą się 8 i 9 lipca.

Mec. Maciej Zaborowski bezpośrednio przed rozprawą poinformował, że w Straży Granicznej złożony już został wniosek Aleksiejewa o nadanie mu w Polsce statusu uchodźcy. "Uzasadnienie jest szerokie, ale główne okoliczności to kwestia prześladowań na terenie Rosji i brak możliwości przeprowadzenia w tym kraju sprawiedliwego i uczciwego procesu" – powiedział. Jak dodał, w poniedziałek lub wtorek w Urzędzie ds. Cudzoziemców złożony zostanie również wniosek o azyl.

Zdaniem Zaborowskiego bielski sąd w sprawie ekstradycji może wydać postanowienie. "Jeśli będzie negatywne, to można będzie powiedzieć, że wszyscy są nim związani. Jeśli byłoby pozytywne, sprawa trafi do ministerstwa sprawiedliwości, gdzie minister po skontaktowaniu się z MSZ, podejmie finalną decyzję. Po rozstrzygnięciu przez sąd obu stronom przysługuje apelacja" – wyjaśnił.

Rosjanin był poszukiwany wydanym przez Rosję międzynarodowym listem gończym. W swoim kraju został zaocznie aresztowany w ramach sprawy karnej o defraudację. W styczniu br. zatrzymała go polska Straż Graniczna, gdy podróżował pociągiem. Wylegitymował się swoim cypryjskim paszportem. Funkcjonariusze podczas zatrzymania znaleźli przy nim także paszport litewski. Z jego zdjęciem, ale wystawiony na inne nazwisko. "Nie jestem obywatelem Litwy. Nie posługiwałem się tym paszportem. Był w moim bagażu, ale nie uważam go za dokument. To jest zabawka" – mówił w sądzie. Sędzia Teresa Jędrzejas zapowiedziała, że tą kwestia zajmie się prawdopodobnie Straż Graniczna.

Aleksiejew po zatrzymaniu został aresztowany, ale na początku maja wyszedł za kaucją na wolność. Zastosowano wobec niego dozór policyjny.

Probusinessbank stracił licencję w sierpniu 2015 r. i został uznany za bankruta. Jarosław Aleksiejew został aresztowany zaocznie przez sąd w Moskwie w maju 2017 r. Tamtejsi śledczy twierdzą, że wraz z dwoma innymi szefami banku - Aleksandrem Żelezniakiem i Siergiejem Leontiewem - udzielali w latach 2014-15 kredytów fikcyjnym firmom. Sumę defraudacji określają na 36 mln dol.

Żelezniak i Leontiew przebywają w Stanach Zjednoczonych. Rosyjski sąd zdecydował o ich zaocznym zatrzymaniu. W ub.r. Leontiew powiedział w trakcie postępowania sądowego w USA, że sprawa przeciwko niemu jest motywowana politycznie, a do bankructwa banku dążyli przedstawiciele władz. Jednym z powodów miałyby być kontakty z opozycjonistą Aleksiejem Nawalnym. Dodał, że były - niezrealizowane ostatecznie - plany wyemitowania przez bank kart kredytowych z możliwością wspierania finansowego założonej przez Nawalnego Fundacji Walki z Korupcją.

Rzeczniczka Nawalnego Kira Jarmysz powiedziała rosyjskiemu dziennikowi "RBK", że w 2012 r. toczyły się na ten temat rozmowy z kierownictwem innego banku, należącego do tej samej grupy co Probusinessbank. Bank ostatecznie zrezygnował z projektu. Jak dodała, Fundacja Nawalnego nie była finansowana przez Leontiewa ani kontrolowane przez niego firmy.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska