Miniony czwartek dotychczasowy poseł Prawa i Sprawiedliwości - Janusz Kowalski poinformował, odchodzi z szeregów partii. Zapowiedział, że do końca kadencji Sejmu, chce być posłem niezrzeszonym.
Dziś złożyłem rezygnację z członkostwa w Klubie Parlamentarnym @pisorgpl. Serdecznie dziękuję Koleżankom i Kolegom z PiS za lata świetnej współpracy. Pozostanę posłem niezrzeszonym skupionym na pracy dla Polski.
— Janusz Kowalski 🇵🇱 (@JKowalski_posel) April 30, 2026
Kowalski wystartuje z list Konfederacji?
Poseł gościł dziś na antenie TV Republika. Mówił o różnicach pomiędzy nim, a partią, z której odszedł.
Jedyna rzecz, z którą fundamentalnie różnię się z PiS-em jest to, że byłem jedynym politykiem PiS, który mówi, że nie wyklucza wyjścia Polski z UE. Uważam, że w pewnym momencie - jeśli przegralibyśmy w 2027 roku negocjacje budżetowe na kolejne 7 lat i Polska byłaby wtłoczona w państwo europejskie pod butą niemiecką, trzeba wyjść z UE i trzeba partii Polexitowej. Dziś trzeba jeszcze o UE zawalczyć.
– wskazał.
Na pytanie o to, czy "dogaduje się z Konfederacją" odparł: "jestem bezwględnym przeciwnikiem atakowania Konfederacji".
Zapytany o ewentualny start w wyborach z list Konfederaci wskazał: "Nie. To jest wtórne. Nie jest to jeden z powodów odejścia. Na pewno nie".
Najważniejsze jest to, żeby wrócić do modelu z 2025 roku. Bo wtedy prawica wygrywa, kiedy działa tak, jak robił to Paweł Szefernaker. Była zbudowana cała koncepcja - prawica między sobą jest jednością, jest jeden wróg, czyli Donald Tusk. A tego brakuje. Te spory pomiędzy różnymi stowarzyszeniami to błąd. Błędem jest to, że mówi się, że PiS jest formacją "dwóch płuc". Nie zgadzam się z tą koncepcją. PiS ma być formacją dla Polski, dla Polaków. Wolałbym, żeby posłowie zamiast zakładać stowarzyszenia - zaczęli zwracać na te, które już dziś istnieją. Takie, jak Ruch Obrony Granic, Klub "Gazety Polskiej".
– mówił.
I jak dodał - "Mateusz Morawiecki, wbrew pozorom, pomimo tego, że nie zgadzam się fundamentalnie z jego polityką z przeszłości - uważam, że bardzo ciężko pracuje. Ma swoją pewnego rodzaj wizję i stara się odrobić zadanie - czyli zaproponować młodemu pokoleniu rozwiązania gospodarcze, które są ciekawe. I ja to doceniam. Ale jeśli PiS chce wygrać wybory - musi być jedna bramka, jeden cel, nie dwa płuca. Inaczej się nie wygrać wyborów".
"Powiem otwarcie: jestem przekonany, że w 2027 nastąpi pozytywny reset - pełne zjednoczenie prawicy, bez ataków na Konfederację" - podkreślił.