Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Czterdzieści kilometrów nocą w ciszy. Ekstremalna Droga Krzyżowa przyciąga coraz więcej wiernych. ZDJĘCIA

W Wielkim Poście tysiące Polaków wyruszą nocą na co najmniej 40-kilometrową wędrówkę, rozważając mękę i śmierć Chrystusa. Ekstremalna Droga Krzyżowa to fenomen, który z kilkunastu uczestników w 2009 roku urósł do ponad 100 tysięcy pielgrzymów rocznie. W tym roku trasy wyznaczono już w 19 krajach.

Zwykła droga krzyżowa trwa kilkanaście minut. Ekstremalna - całą noc. I właśnie o to chodzi.

Czym jest EDK?

Ekstremalna Droga Krzyżowa to nocna wędrówka na dystansie minimum 40 kilometrów, podczas której uczestnicy rozważają czternaście stacji opisujących mękę i śmierć Jezusa Chrystusa. Trasa musi mieć wyznaczone czternaście stacji - najczęściej przydrożne krzyże, kapliczki lub kościoły. Tam, gdzie takich punktów brakuje, stacje wyznacza się umownie co kilka kilometrów.

Kluczowe jest milczenie. Każdy uczestnik idzie we własnym tempie, samodzielnie czyta lub słucha rozważań - dostępnych w aplikacji na telefon. Nie ma megafonów, nie ma grupowego śpiewu. Jest noc, droga i cisza.

- EDK odbywają się w nocy, żeby uczestników nie rozpraszały widoki ani spotkani na drodze ludzie - wyjaśnia dyrektor ds. mediów EDK ksiądz Łukasz Romańczuk.

Od kilkunastu osób do stu tysięcy

Pierwsza Ekstremalna Droga Krzyżowa odbyła się w 2009 roku. Jej pomysłodawcą był ksiądz Jacek Stryczek, założyciel Stowarzyszenia "Wiosna" i "Szlachetnej Paczki". Na pierwszy marsz wyruszyło kilkanaście osób. Rok później - ponad stu uczestników. W 2015 roku było ich już 11 tysięcy, w 2017 - 40 tysięcy. W 2019 roku do rejestracji zgłosiło się 100 tysięcy wiernych.

Pandemiczny rok 2020 wstrzymał EDK oficjalnie, ale ruch szybko odżył. W 2024 roku na trasy wyruszyło ponad 80 tysięcy zarejestrowanych uczestników, a w 2025 roku - już ponad 100 tysięcy.

W tym roku organizatorzy liczą na kolejny rekord. Zarejestrowano już o 100 regionów więcej niż rok wcześniej i blisko 2 tysiące tras.

Trasy prowadzą przez góry, bagna i pustynię

Trasy EDK są tak różne jak regiony, w których się odbywają. Na południu Polski wiodą przez górskie wzniesienia, inne prowadzą leśnymi duktami, polnymi drogami, przez bagna lub wzdłuż morskiego wybrzeża. W tym roku po raz pierwszy wyznaczono trasę na Pustyni Atakama w Chile - tam, gdzie nie ma ani jednej kapliczki, stacje wyznaczono co cztery kilometry na pustynnym bezdrożu.

EDK wyszły daleko poza Polskę - trasy działają już w 18 innych krajach, między innymi na Słowacji, w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Zambii i Hiszpanii.

Fizyczne wyzwanie czy duchowe przeżycie?

Organizatorzy nie ukrywają, że część uczestników traktuje EDK przede wszystkim jako fizyczne wyzwanie - sprawdzian własnych granic. I nie mają z tym problemu.

- Nie oceniamy tego, z jaką motywacją ktoś wyrusza na EDK. Ze świadectw, które otrzymujemy, wynika, że często dla osób, których pierwszą motywacją było sprawdzenie, czy dadzą radę przejść 40 kilometrów w trudnych warunkach, EDK okazała się głębokim duchowym przeżyciem - zaznacza ksiądz Romańczuk.

- Im więcej kilometrów przejdziemy, tym mocniej otworzy się nasze serce - dodaje.

Kiedy i jak wziąć udział?

W tym roku większość tras odbędzie się 20 i 27 marca. Trasy i rozważania są dostępne przez cały rok na stronie edk.org.pl - można więc wyruszyć w dowolnym terminie, samodzielnie lub w małej grupie.

Organizatorzy zalecają, by nie wyruszać w pojedynkę - trasy często prowadzą przez miejsca bez zasięgu telefonicznego, a w razie kontuzji samotny wędrowiec może mieć poważny problem z wezwaniem pomocy. Kilkuosobowa grupka to - zdaniem księdza Romańczuka - złoty środek między bezpieczeństwem a skupieniem.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane