Przypomniał, że "podobnie jak w poprzednich latach sezon potrwa co najmniej do końca października". "W ubiegłym roku drezyny rowerowe przewiozły ponad 60 tys. osób. Wydaje się, że w tym sezonie chętnych na taką formę zwiedzania Bieszczad będzie jeszcze więcej" – dodał Demkowicz.
Wyłączona z eksploatacji linia kolejowa, po której kursują drezyny rowerowe powstała w 1872 r. Turyści mają do dyspozycji 50 drezyn. Można je wypożyczyć na stacji kolejowej w Uhercach Mineralnych, a w czasie wakacji także na stacji w Ustrzykach Dolnych.
Ze stacji w Uhercach drezyny kursują do Łukawicy i Jankowic. Natomiast z Ustrzyk Dolnych jeżdżą do Krościenka. Podróże trwają od jednej godziny do 2,5 godz.
Drezyna rowerowa jest lekką, czteroosobową konstrukcją. Porusza się dzięki sile mięśni dwóch uczestników podróży. Najkrótsza trasa ma nieco ponad osiem kilometrów; najdłuższa liczy 18 km.
W Uhercach Mineralnych turyści mogą także uczyć się zasad przedwojennej kaligrafii, wypieku proziaków czy garncarstwa. "Istniejąca od roku Bieszczadzka Szkoła Rzemiosła jest takim miejscem w Bieszczadach, gdzie można aktywnie uczestniczyć w warsztatach ginących zawodów. Szkoła mieści się w budynku szkolnym z 1900 roku" – mówił Demkowicz.
Udział w zajęciach turyści zaczynają od odwiedzenia klasy, w której dzięki prezentacji multimedialnej poznają rzemiosła uprawiane w dawnych Bieszczadach. Potem każdy przystępuje do jednej z trzech grup, w których praktycznie mogą się ich uczyć.
Są trzy klasy. W piekarniczej można się nauczyć wypiekać tradycyjne proziaki w piecu chlebowym. Z kolei w klasie kaligrafii każdy uczestnik zajęć ma możliwość napisania pozdrowień do bliskich zgodnie z wymogami przedwojennej kaligrafii. Natomiast w garncarskiej można utoczyć garnek na kole.