"Przed nami bardzo trudny rok. To sytuacja bezprecedensowa jeżeli chodzi o Świętochłowice. Decyzje Regionalnej Izby Obrachunkowej powodują, że musimy dokonać dużych cięć. Jeżeli nie chcemy pójść drogą gminy Ostrowice, to jest ten moment, kiedy należy podjąć decyzję"
- przekonywał radnych prezydent miasta Daniel Beger, rządzący miastem od trzech miesięcy, wybrany z listy lokalnego stowarzyszenia.
Zadłużona gmina Ostrowice w województwie zachodniopomorskim, do której sytuacji nawiązał prezydent Świętochłowic, została z początkiem tego roku zniesiona i podzielona między sąsiednie Drawsko Pomorskie i Złocieniec. Zadłużenie Ostrowic skutkowało utratą płynności finansowej gminy, niemożnością spłaty zobowiązań i realizacji zadań własnych.
Prezydent Świętochłowic przekonywał w poniedziałek, że w mieście konieczne jest podjęcie działań naprawczych - ich częścią jest skorygowanie budżetu przygotowanego pod kierunkiem poprzedniego prezydenta Świętochłowic Dawida Kostempskiego (PO), który rządził miastem przez 8 lat.
"To jest przemyślany budżet, który pozwoli realizować politykę oszczędnościową" - mówił Beger, oceniając, iż cięcia są konieczne po to, "by skończyć w Świętochłowicach z finansową fikcją i zacząć zarządzać miastem w oparciu o realne założenia, modyfikowane w miarę stabilizowania się sytuacji finansowej gminy".
Poprzedni budżet Świętochłowic na 2019 r. - jak podał w poniedziałek Urząd Miasta - został oceniony przez Regionalną Izbę Rachunkową jako niemożliwy do spełnienia.
Negatywną ocenę ze strony instytucji sprawującej nadzór nad samorządem otrzymały również inne przygotowane jesienią zeszłego roku przez świętochłowickich urzędników dokumenty: Wieloletnia Prognoza Finansowa na lata 2019-2037 oraz projekt sfinansowania deficytu w 2019 r.
Jak tłumaczył w poniedziałek prezydent Beger, Izba zakwestionowała nierealną prognozę dochodów, idącą w parze z niedoszacowanymi wydatkami, a także źródła sfinansowania planowanego deficytu, który miał zostać pokryty z kredytów, mimo braku zdolności ich spłaty.
W końcu ubiegłego roku zadłużenie Świętochłowic (bez jednostek budżetowych miasta) wraz z poręczeniami przekroczyło 102,6 mln zł, z czego - jak podał prezydent - 20 mln zł to niezapłacone faktury za 2018 r.
W ocenie nowych władz miasta, konieczne stało się przygotowanie planu naprawczego, na który – obok uchwalonego w poniedziałek budżetu – złożą się m.in. redukcja wydatków i etatów, restrukturyzacja zobowiązań, poprawa ściągalności podatków i opłat lokalnych, prywatyzacja mienia oraz zwiększenie dochodów m.in. poprzez sprzedaż działek inwestycyjnych i zwiększenie bazy podatkowej. Miasto zamierza również ubiegać się o pożyczkę z Ministerstwa Finansów.
Wśród najważniejszych zadań na 2019 r. prezydent Świętochłowic wymienił tzw. remediację (przywrócenie walorów ekologicznych) miejskiego stawu Kalina, zapowiadając ogłoszenie kolejnego przetargu na wykonanie tego zadania w najbliższych dniach. Inne priorytety to program mieszkaniowy (obejmujący powołanie TBS), stworzenie koncepcji stadionu im. Pawła Waloszka oraz podjęcie działań pobudzających biznes w mieście.
Za istotne prezydent uznał również działania w sferze transparentności życia publicznego, obejmujące m.in. dostęp do informacji publicznej czy prowadzenie i publikację Centralnego Rejestru Umów, a także zwiększenie świadomości i partycypacji społecznej m.in. poprzez konsultacje społeczne oraz nowy model budżetu obywatelskiego.
Samorządowcy przekonują, że "2019 r. będzie rokiem zaciskania gminnego pasa w celu budowania coraz lepszej kondycji gminnej kasy", by możliwa była "realizacja długodystansowych planów w miejsce gorączkowego truchtu, którego efektem jest głównie finansowa zadyszka".
Za przyjęciem nowej wersji budżetu Świętochłowic na 2019 r. głosowało w poniedziałek 13 radnych, a 7 wstrzymało się od głosu. Były prezydent miasta - jak podał świętochłowicki magistrat - nie głosował. Nowy budżet zakłada dochody miasta rzędu 246,5 mln zł, przy wydatkach zbliżonych do 245,1 mln zł. Zaplanowano nadwyżkę budżetową przekraczającą 1,4 mln zł.