O godz. 14 przed Trybunałem Konstytucyjnym rozpocznie się manifestacja poparcia dla obecnego prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i jednoczesny protest przeciwko zakusom władzy ws. siłowego przejęcia organu. Na miejscu zmierzają patrioci z całej Polski.
Około stu Klubowiczów Gazety Polskiej z Torunia zmierza właśnie dwoma autokarami do stolicy. Ale zanim wystartowali, musieli zmierzyć się z funkcjonariuszami. O przebiegu porannej interwencji opowiedział w rozmowie z niezalezna.pl szef toruńskiego KGP Maciej Klamrowski.
- Jeszcze przed umówioną godzina odjazdu na miejscu zjawili się umundurowani i nieumundurowani policjanci. Ci drudzy siedzieli w samochodzie i nagrywali wszystkich uczestników wyjazdu. Przed autokarem policjanci wypytywali o trasę przejazdu. Zapewniali, że nie chcą nas prześladować, a jadynie zależy im na naszym bezpieczeństwie. Bardzo zależało im na liczbie uczestników
- usłyszeliśmy.
- Jak już mieliśmy wyjeżdżać, jeden z policjantów podszedł do nas i powiedział, że musimy koniecznie podać liczbę osób, która wyjeżdża z Torunia, ponieważ - tu cytat - "policja wojewódzka jest obsrana naszym wyjazdem" - powiedział nam.
Policjanci nie potrafili wskazać podstawy prawnej dla tak szczegółowej kontroli. Takie same pytania padły podczas postojów w Ciechocinku i Włocławku, gdzie zabierano kolejnych uczestników. Tam również oczekiwały patrole policji.
Ale zainteresowanie wyjazdem nie zaczęło się dziś. Klamrowski przekazał nam, że już w piątek wieczorem jedna z organizatorek wyjazdu dostała telefon z policji.
- Mężczyzna przedstawił się jako policjant. Żądał podania danych osobowych uczestników wyjazdu, chciał wiedzieć, kto nas wiezie do Warszawy
- zrelacjonował.
Jak się dowiadujemy, policja wciąż pilnuje autokarów. Uczestnicy wyjazdu podtrzymują, że funkcjonariusze jadą za nimi.