Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

„Absolutnie wyjątkowe zdarzenie". LOT tłumaczy alarm o porwaniu nad Turcją

Najpierw alarm o porwaniu, potem poderwane izraelskie myśliwce i samolot zawracający znad Cypru - a wszystko przez źle wpisany kod. PLL LOT ujawniły, co stało za wtorkowym zamieszaniem wokół rejsu LO155 z Warszawy do Tel Awiwu. Okazuje się, że winowajcą był błędnie ustawiony transponder.

Jak wyjaśnił rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski, przyczyną całego zamieszania było błędne ustawienie transpondera - urządzenia, które automatycznie przekazuje kontroli lotów informacje o maszynie.

Przez pomyłkę został ustawiony kod transpondera, który oznacza zagrożenie" - przekazał rzecznik. Tu właśnie tkwi sedno sprawy: w lotnictwie konkretne kody mają ściśle określone znaczenie, a jeden z nich oznacza właśnie porwanie. Wystarczyło, że został wpisany przez pomyłkę, by uruchomić całą lawinę reakcji.

System zadziałał błyskawicznie. „Wieża kontroli lotów zapytała, czy pilot podtrzymuje deklarację o zagrożeniu. Pilot odpowiedział, że nie, bo zostało ono zadeklarowane przez pomyłkę" - relacjonował Moczulski.

Myśliwce w powietrzu

Zanim jednak sprawa się wyjaśniła, zareagowało izraelskie lotnictwo. Jak informował wcześniej izraelski portal Ynet, według doniesień pilot wcisnął sygnał o porwaniu, gdy samolot znajdował się w przestrzeni powietrznej Turcji. Po zgłoszeniu w powietrze poderwano dwa izraelskie myśliwce, a wojsko podało później, że „incydent został zakończony".

Rzecznik LOT-u studzi jednak emocje co do samej eskorty. „To, że zostały poderwane myśliwce izraelskie, nie oznacza, że one doleciały do tego samolotu" - zaznaczył Moczulski.

Maszyna zawróciła w okolicach Cypru i wylądowała w bułgarskim Burgas. „Była to pomyłka, samolot wylądował, nikomu nic się nie stało" - podsumował rzecznik.

Błąd ludzki i wyjątkowy incydent

Moczulski przyznał, że najprawdopodobniej zawinił człowiek. „Był to raczej błąd ludzki, ale będzie to sprawdzane" - powiedział. Dodał, że taki incydent to „absolutnie wyjątkowe zdarzenie", które praktycznie się nie zdarza.

Sprawa nie zakończy się na ustnych wyjaśnieniach. Rzecznik LOT-u przekazał, że zdarzenie zostanie zaraportowane odpowiednim władzom zgodnie z obowiązującymi procedurami. Również strona izraelska potraktowała incydent poważnie - jak informował Ynet, wysocy rangą urzędnicy zajmujący się lotnictwem uznają go za bardzo nietypowy i niebezpieczny, a w sprawie ma zostać wszczęte natychmiastowe śledztwo.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska