Dawny prezes TK usłyszał kilka pytań i nerwy puściły. Zamiast odpowiedzi, były "epitety"
Nerwy puszczają co niektórym - wystarczy zadać kilka pytań, aby zamiast udzielić merytorycznej odpowiedzi, zaatakowali dziennikarza drążącego temat. Taki popis arogancji, ale też bezradn
Autor: gb
Podczas wczorajszego programu "Minęła 20" na antenie TVP Info gospodarz Michał Rachoń zaprosił do studia Jerzego Stępnia. Oczywiście, rozmowa dotyczyła konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Jak zwykle w wypowiedziach prawników wspierających obecną opozycją nie brakowało dramatycznych tonów, oratorski popisów, często zamiast konkretów. Także Stępień straszył jaki to dramat spotkał Polskę, bo ktoś odważył się tknąć "nietykalny" Trybunał z Andrzejem Rzeplińskim na czele.
- Tak zwana ustawa naprawcza wprowadzała Trybunał Konstytucyjny w pułapkę, ustawodawca nie może wprowadzać podmiotu w taką sytuację - twierdził Stępień, były prezes TK.
Wtedy dziennikarz chciał poznać szczegóły. Logiczne? Chyba nie dla prawników zaangażowanych w ten spór. Bo Stępniowi puścił nerwy.
- Panie redaktorze, pan naprawdę nie jest dla mnie partnerem do dyskusji. W tej sprawie wypowiedziała się też Komisja Wenecka, uniwersytety i cała masa prawników - orzekł autorytet prawniczy.
Gdy ktoś zbytnio przyzwyczai się do klakierów, także wśród dziennikarzy, to później denerwują pewne pytania rozmówcy drążącego niewygodny wątek.
Autor: gb
Źródło: TVP Info,niezalezna.pl