Prokuratura Okręgowa w Katowicach zamierzała jutro postawić zarzuty przekroczenia uprawnień wiceministrowi finansów Andrzejowi Parafianowiczowi. Chodziło o podejrzenie wywierania nacisków na szefa krakowskiego Urzędu Kontroli Skarbowej, który chciał ukarać Rafinerię Trzebinia (należącą do PKN Orlen) za oszustwa podatkowe. Prokurator okręgowy w Katowicach Krzysztof Kołaczek uchylił jednak tę decyzję o przedstawieniu zarzutów wiceministrowi. Uznał ją za przedwczesną.
Zgodnie z ustawą o prokuraturze przełożony (szef jednostki) może zmienić lub uchylić decyzję śledczego. Jednak, jak zaznacza Małgorzata Bednarek, przewodnicząca Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem, nie dotyczy to postanowienia o przedstawieniu zarzutów. Według niej szef, który uzna, że nie ma podstaw do postawienia zarzutów, powinien przejąć sprawę i umorzyć postępowanie przeciwko danej osobie.
– Po uchyleniu decyzji o przedstawieniu zarzutów obrońcy podejrzanego mogliby wskazywać, że doszło do qasi-umorzenia postępowania przeciwko osobie. Wtedy, po upływie sześciu miesięcy, ponowne przedstawienie jej zarzutów byłoby niedopuszczalne – wyjaśnia Małgorzata Bednarek.
Parafianowicz nadzoruje służby finansowe, m.in. wywiad skarbowy. Jest też bardzo dobrym kolegą Krzysztofa Bondaryka, szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Obaj pracowali w Polskiej Telefonii Cyfrowej (operator sieci Era).