Mariusz Kamiński, obecny minister – koordynator ds. służb specjalnych spotkał się w Sejmie ze swoim poprzednikiem – Markiem Biernackim z Platformy Obywatelskiej. Między politykami doszło do kłótni, którą uchwyciły kamery. Polityk PiS wytłumaczył, o co poszło.
– powiedział po wczorajszym posiedzeniu Sejmu Mariusz Kamiński.Przed chwilą byliście Państwo świadkiem takiej gorzkiej rozmowy z moim poprzednikiem, ministrem-koordynatorem. Oczekiwałem, że będę miał możliwość spotkania się z nim, rzeczowej rozmowy na temat sytuacji w służbach. Niestety Pan Biernacki, mimo tego, że był proszony o możliwość takiego spotkania i rozmowy, nie przyszedł. Opuścił przed 12 Kancelarię Premiera i niestety nie mogłem się z nim spotkać. Zastałem puste biuro, puste szafy, żadnego pracownika. Jego dyrektor też był nieobecny, już zrezygnował z pracy
Dodał, że w obliczu tak ważnych i niebezpiecznych wydarzeń, jakie miały miejsce we Francji, zachowanie Biernackiego jest niezrozumiałe.
– mówił polityk Prawa i Sprawiedliwości.To jest sytuacja absolutnie niepoważna. W ten sposób nie wolno podchodzić do tak ważnych spraw w takim momencie, kiedy mamy zamachy terrorystyczne, kiedy cała Europa boi się tych zamachów, terroru, a minister koordynator nie przekazuje swoich obowiązków, nie spotyka się ze swoim następcą. Ja rozumiem, że Pan Biernacki jest z innego ugrupowania, ale są sprawy ważniejsze niż sprawy partyjne. To jest niedopuszczalne, by tak się zachowywać zwłaszcza w tak poważnej sytuacji. Pan minister dziś rano zapowiadał, że ma mi przekazać jakiś raport o zagrożeniach terrorystycznych z rekomendacjami dla nowego rządu, okazuje się że ten raport nie istnieje. Prosiłem o ten raport, a panie urzędniczki, które ten dokument przygotowują stwierdziły, że raportu nie ma, nie powstał i że być może jutro otrzymam jakieś informacje w tej sprawie. To jest po prostu niedopuszczalne
Marek Biernacki przed kamerami brnął w zaparte. Według niego spotkanie miało odbyć się we wtorek.
- powiedział wczoraj Marek Biernacki.Ustaliliśmy, że umówimy się tutaj w Sejmie na spotkanie. Przede wszystkim ja nie jestem ministrem konstytucyjnym , jestem sekretarzem stanu. Jako sekretarz stanu otrzymałem dymisję dzisiaj o godzinie 12.00 od Pani premier. Nie słyszałem żadnego sygnału od Pana ministra Kamińskiego, że chce się ze mną spotkać przedtem. No więc naturalne jest, że … nie będę przecież… skończyłem swoją pracę, skończyłem swoją misję, odbyło się posiedzenie. Później otrzymuję telefon z sekretariatu, że Pan minister chce się spotkać i mamy się umówić tutaj podczas posiedzenia Sejmu na jutrzejszy dzień. No i się umówiliśmy na jutro, byliście państwo świadkami