Od przegranej pierwszej tury miało być bez kartki, ale kandydat PO, potrzebował pomocy. Jowita Kacik, w lutym tego roku oddelegowana przez Kancelarię Prezydenta do sztabu wyborczego, zajmowała się... suflowaniem mu odpowiedzi za plecami. A co robił Komorowski? Chłopakowi, który pytał o sytuację siostry, która nie ma za co kupić mieszkania radził: "Niech weźmie kredyt".
„Proszę zapytać, czego brakuje” – szeptała do ucha Bronisława Komorowskiego Kacik. Były prezydent pytał. „Przytulmy panią, przytulmy panią”, a Komorowski przytulał. CZYTAJ WIĘCEJ
Za swoją pracę Jowita Kacik, która prowadziła zajęcia z manipulacji decyzją i wizerunkiem, otrzymała cztery razy więcej niż szef jego sztabu wyborczego, poseł Platformy Obywatelskiej Robert Tyszkiewicz – podaje fakt.pl. Za pomoc Komorowskiemu dostała 30 tys. zł – dodaje tabloid.
O wydatkach na kampanie wyborcze pisała „Polityka”. Ze złożonych do Państwowej Komisji Wyborczej rozliczeń sztabów wyborczych Andrzeja Dudy i Bronisława Komorowskiego wynika, że choć ubiegający się o reelekcję prezydent wydał znacznie więcej na kampanię, nie zapewniło mu to zwycięstwa. Ponadto okazuje się, że miliony przeznaczone na kampanię wyborczą, które w swoim zestawieniu prezentuje tygodnik „Polityka”, nie zgadzają się z ogólną sumą podaną jako pełna kwota kampanii. CZYTAJ WIĘCEJ