Małgorzata Kidawa-Błońska, druga osoba w państwie nie popisała się podczas ostatniego posiedzenia Sejmu. Pomyłka marszałka Sejmu zaowocowała tym, że posłowie uchwalili nie to co trzeba.
Sejm miał głosować nad poprawkami zaproponowanymi przez Senat w ustawie o kuratorach sądowych.
Artykuł 121 ust. 3 konstytucji mówi, że posłowie powinni głosować nad odrzuceniem poprawek. Małgorzata Kidawa-Błońska zapytała posłów: „Kto z pań i panów jest za przyjęciem poprawek niech podniesie rękę i naciśnie przycisk". A powinna była zapytać: „Kto z pań i panów posłów jest za odrzuceniem poprawek niech podniesie rękę i naciśnie przycisk”.
Przez pomyłkę marszałka Sejmu zamiast odrzucić poprawki, przyjęto je. 417 posłów głosowało „za”. Głosowanie było więc niezgodne z konstytucją. Co ciekawe ustawę przesłano do podpisu prezydenta jednak nie w wersji oficjalnie uchwalonej przez Sejm, a w wersji takiej, jakby wpadki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej nie było.

fot. print screen wiadomosci.gazeta.pl
Przyjęto jednak, że Sejm głosem 417 posłów chciał odrzucić poprawki i taką właśnie wersję ustawy przesłano do podpisu prezydentowi. Na załączonej grafice widać, że „głosowano nad przyjęciem poprawek”. Głos „za” oddało 417 posłów, wobec poprawki przyjęto. Jednak w opisie procesu legislacyjnego czytamy, że „poprawki odrzucono”.