Wałęsa bardzo się przejął swoja rolą. Zaczął doglądać kadry Franciszka Smudy, wypowiadać się na jej temat, a nawet... grozić, że jeśli postępów nie będzie, on wyciągnie konsekwencje. „Jestem załamany grą naszej reprezentacji! Trzeba, i to szybko, coś z tym zrobić. Piłkarze muszą się wziąć w garść i podbudować, bo przynoszą nam wstyd” - mówił tuż po oficjalnej nominacji.
Teraz gruchnęła wiadomość, że Wałęsa chce się wycofać, a wszystko przez sieć sklepów "Biedronka", która została oficjalnym sponsorem reprezentacji. O zamieszaniu wokół tego tematu poinformował Piotr Duda, szef Solidarności. Wałęsa bierze poważnie pod uwagę rezygnację z firmowania Euro 2012 swoją twarzą - zapewniał. Zdaniem Dudy, to reakcja na informacje, że "Biedronka" często łamie prawa pracownicze. Co na to były prezydent? Przyznał, że nie brał pod uwagę jakiejkolwiek rezygnacji i zaznaczył, że nie upoważnił przewodniczącego Solidarności do głoszenia tego typu informacji, jak i nie ma pojęcia, na jakiej podstawie Duda wysnuł takie wnioski.
Do walki z „Biedronką” Piotr Duda chce obok Wałęsy wplątać Michela Platiniego - szefa europejskiej centrali. Jak przekonuje, od pozyskania sponsora, ważniejsze powinno być dobro pracownicze. Przewodniczący Solidarności rozmawiał także z prokuratorem generalnym, któremu przedstawił informacje dotyczące łamania praw pracowniczych w sieci „Biedronka”. Datę spotkania wyznaczono wstępnie na 9 marca w siedzibie UEFA w szwajcarskim Nyonie. Zaproszenie skierowane przez Platiniego do lidera "S" to efekt listu, jaki w połowie stycznia napisał Duda do prezesa Europejskiej Federacji Piłkarskiej. "Sponsor Euro 2012 powinien być mecenasem sportu, ale jego działalność nie może to się odbywać kosztem pracowników" - napisał Duda.