„Po południu zatrzymaliśmy szturm separatystów na Marinkę i Krasnogorowkę” – oświadczył ukraiński minister obrony Stepan Połtorak, cytowany przez portal kresy24.pl. Według niego, rannych zostało jedynie siedmiu żołnierzy ukraińskich.
Informacje o powstrzymaniu szturmu potwierdzają również walczący na pierwszej linii żołnierze. Według nich, wróg został doszczętnie rozbity – po stronie rosyjskiej straty w ludziach i sprzęcie mają być spore.
Z kolei mieszkańcy Doniecka donoszą, że szpitale w mieście, które jeszcze rano były względnie puste, teraz są przepełnione rannymi terrorystami. „Już dawno czegoś takiego nie było. Na mieście w ogóle nie widać patroli „małp” (terrorystów). Najwyraźniej wszystkich wrzucili do tej maszynki do mięsa” – pisze na Twitterze VadimBk.
W czasie szturmu do niewoli ukraińskiej dostał się ranny żołnierz regularnej armii rosyjskiej. Został przewieziony do wojskowego szpitala.
Według danych strony ukraińskiej, Rosjanie rzucili do szturmu na Marinkę około 1000-1500 żołnierzy i około 40 czołgów.
Bitwa pod Marinką to najcięższe starcie w wojnie rosyjsko-ukraińskiej od czasu zawarcia rozejmu w lutym tego roku. Premier Arsenij Jaceniuk oficjalnie oskarżył już Rosję o zerwanie porozumienia.
Tymczasem w całym Doniecku nadal słychać wybuchy i strzały. Pociski spadają m.in. na dzielnicę Kirowską, płonie rynek Tekstilszczik i elektrownia. Część domów jest uszkodzona. Na razie wiadomo o dwóch rannych mieszkańcach.
Po ostrzale w dwóch donieckich kopalniach pod ziemią uwięzionych zostało około tysiąca górników. Trwa akcja ratunkowa.
Nadal nie wiadomo jaka jest sytuacja w innych rejonach walk – pod Piaskami i Wołnowachą.
Terroryści wspierani przez Rosjan ruszyli w środę o świcie z potężną ofensywą na wschodzie Ukrainy. Informowano, że w stronę ukraińskich miast jadą długie kolumny czołgów, wyrzutnie rakiet i wozy bojowe.