Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"Polowanie na czarownice" w 36. Pułku

Armia sprawdza incydenty lotnicze. Zgłosiła śledczym lądowanie jaka-40 w Smoleńsku

Autor:

Armia sprawdza incydenty lotnicze. Zgłosiła śledczym lądowanie jaka-40 w Smoleńsku

Gruntowny przegląd ma miejsce szczególnie w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego, który wozi najważniejsze osoby w państwie oraz w 8. Bazie Lotnictwa Transportowego w Krakowie, która m.in. samolotami CASA przewozi polskich żołnierzy na misje do Afganistanu.

Jak donosi "Rzeczpospolita", że Siły Powietrzne od kilku miesięcy sprawdzają incydenty lotnicze, nawet takie, do których doszło kilka lat temu. 
– Jeżeli okaże się, że gdzieś mogło dojść do złamania procedur, możliwe są konsekwencje dyscyplinarne, a nawet zawiadomienia do prokuratury – mówi jeden z pilotów Sił Powietrznych.

Na razie takie podejrzenie padło na załogę jaka-40, który 10 kwietnia 2010 r. wylądował na lotnisku w Smoleńsku. Pilotom udało się bezpiecznie posadzić maszynę z dziennikarzami na pokładzie kilkadziesiąt minut przed katastrofą rządowego Tu-154.

W sprawie lądowania jaka-40 dowódca Sił Powietrznych gen. Lech Majewski złożył zawiadomienie do prokuratury wojskowej wczoraj. – W uzasadnieniu zawiadamiający wskazał, iż w toku badania incydentu lotniczego – lądowania samolotu Jak-40 na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku, ustalono, iż załoga wykonała lądowanie w warunkach atmosferycznych poniżej minimalnych, do których była wyszkolona, czym mogła naruszyć przepisy wykonywania lotów – powiedział rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa.

Piloci z 36. pułku określają zgłoszenie sprawy do prokuratury jako polowanie na czarownice. – To załoga ocenia, czy widzi ziemię, i czy może lądować. Chyba że lotnisko jest zamknięte – twierdzi jeden z pilotów.

Podkreślają też, że komisja powołana przez Siły Powietrzne najpierw uznała, iż 10 kwietnia załoga jaka-40 nie popełniła błędu. Dopiero po siedmiu miesiącach zmieniła zdanie. – Sprawdzaliśmy, jaka pogoda panowała na lotniku w Smoleńsku w czasie lądowania jaka-40. Dziś wiadomo, że lądował poniżej minimum – tłumaczy rozmówca "Rz" z Sił Powietrznych.

Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Polska