Portal niezalezna.pl rozpocznie wkrótce RELACJĘ NA ŻYWO z obchodów.
Od kilku dni trwa zamieszanie związane ze śledztwem dotyczącym katastrofy smoleńskiej. Wszystko zaczęło się, gdy radio RMF FM ujawniło nowe stenogramy zapisów rozmów z kokpitu Tu-154M. Zapisy miały zostać wykonane na podstawie nowej kopii taśm z czarnych skrzynek. Dzięki temu biegły, którym był muzykolog Andrzej Artymowicz (brat Pawła Artymowicza, naukowca atakującego parlamentarny zespół ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej), mógł zidentyfikować nowe słowa na taśmach. Te miały zrzucać odpowiedzialność na gen. Andrzeja Błasika, dowódcę Sił Powietrznych RP. Jak się szybko okazało, stenogramy zawierają błędy.
Oprócz opinii Artymowicza powstała druga ekspertyza, wykonana przez prof. Grażynę Demenko z Zakładu Fonetyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Ta skrytykowała pracę twórców sensacyjnej opinii. Zdaniem Demenko autor stenogramu skoncentrował się jedynie na odsłuchaniu nagrania dokonanego w Moskwie na początku ubiegłego roku, a nowatorskim odkryciem miało być zastosowanie dobrej jakości słuchawek. Ponadto Artymowicz wykonał stenogram, nie uwzględniając tego, że mogły nagrać się głosy pasażerów niebędących w kokpicie.
Kontrowersyjna jest też jedna z osób, które brały udział w rozpoznawaniu głosu gen. Błasika. Chodzi o Roberta Latkowskiego, współautora książki „Ostatni lot”, która nie przedstawiając dowodów, o spowodowanie katastrofy oskarżała polskich pilotów i dowódcę sił powietrznych. Publikacja, wbrew faktom, już w październiku 2010 r. ogłaszała: „Kapitan Arkadiusz Protasiuk wiedział, że musi wylądować. Czekał na upragniony awans na stopień majora. Udane lądowanie w obecności prezydenta i szefa sił powietrznych gen. Andrzeja Błasika mogło mu w tym pomóc. Porażka, czyli lot na lotnisko zapasowe, mogła pogrzebać jego marzenia”. Dlaczego wybrano Roberta Latkowskiego jako eksperta od odsłuchiwania taśm? Nie wiadomo. W latach 1986–1999 Robert Latkowski dowodził 36. Specjalnym Pułkiem Lotnictwa Transportowego. W tym czasie na jego dowodzeniu suchej nitki nie zostawiła Najwyższa Izba Kontroli. Sprawdzenie zarządzania pułkiem zlecił w 1995 r. ówczesny szef NIK Lech Kaczyński.
Prof. Grażyna Demenko w swojej ekspertyzie nie wskazuje jednoznacznie na obecność w kokpicie gen. Błasika. Wcześniej wykluczyła to opinia Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna. Jak czytamy w opinii biegłych, na podstawie analizy nie da się z pewnością potwierdzić, że wypowiadane kwestie należą do Andrzeja Błasika. Zwraca uwagę, że rozpoznania metodami naukowymi można dokonać na podstawie analizy jednej sylaby „sto”. Według biegłej to za mało, aby sądzić ze 100-procentową pewnością, że głos w kokpicie, który nie należy do nikogo z załogi, należał do Andrzeja Błasika.
Wczoraj do gry wokół katastrofy smoleńskiej dołączyła strona rosyjska. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wydał komunikat, w którym oskarża polską prokuraturę wojskową o brak odpowiedzi na wnioski o pomoc prawną w sprawie śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej. To z kolei zdaniem Rosjan uniemożliwia zamknięcie śledztwa i jednocześnie zwrot czarnych skrzynek i wraku. Śledczy wykluczyli również winę rosyjskich kontrolerów. Naczelna Prokuratura Wojskowa w odpowiedzi zarzuciła nieudzielanie pomocy prawnej stronie rosyjskiej.
Dzisiaj w Warszawie uroczystości związane z 5. rocznicą katastrofy smoleńskiej. O godz. 8 odbędzie się msza św. w intencji ofiar katastrofy w kościele seminaryjnym (ul. Krakowskie Przedmieście 52/54). O godz. 8:41 przed Pałacem Prezydenckim będzie można wziąć udział w uroczystym Apelu Pamięci. Przez cały dzień na Krakowskim Przedmieściu będą wyświetlane filmy o tematyce smoleńskiej. Na godz. 16:50 zaplanowane jest wystąpienie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. O godz. 18:30 uroczystości przeniosą się do archikatedry warszawskiej. Po nabożeństwie odbędzie się comiesięczny Marsz Pamięci, który tradycyjnie zakończy się przed Pałacem Prezydenckim.