Okoliczności zatrzymania Jana Pawlickiego były co najmniej zastanawiające. Dowiedzieliśmy się, że Pawlicki odszedł od protestujących i stanął przy ekipie dziennikarzy. Podczas legitymowania przez policję, pokazał legitymację prasową, lecz mimo to został zatrzymany i zabrany do autobusu. Podkreślić należy, że jego policjanci "zgarnęli", a resztę zostawili.
Osoby zatrzymane mają usłyszeć zarzuty naruszenia miru domowego.
Próbowaliśmy dowiedzieć się czegoś więcej u rzecznika prasowego Komendanta Stołecznego Policji. Mariusz Mrozek nie był w tym momencie dostępny.
- Wobec zatrzymanych osób prowadzone są czynności – usłyszeliśmy za to od Agnieszki Włodarskiej z zespołu prasowego KSP. Chcieliśmy więcej informacji, dlatego przełączono nas do kogoś innego.
- Sprawa wygląda w ten sposób. Osoby, które były na miejscu, usłyszały trzykrotne polecenie policji o opuszczenie budynku. Osoby, które się nie dostosowały do tego polecenia, zostały wyprowadzone przez policjantów. Dzisiaj zostały przewiezione do jednostek policji i będą z nimi wykonywane czynności. Myślę, że w ciągu kilku najbliższych godzin wszystko się wyjaśni - powiedział nam pracownik działu prasowego. Dopytywaliśmy o powód zatrzymania dziennikarza Telewizji Republika. – Zostanie przewieziony na ulicę Wilczą i zostanie przesłuchany przez policjantów i wszystkie okoliczności będą wyjaśnione, tak że proszę się nie martwić o swojego kolegę – dodał.
W Komendzie Stołecznej Policji mieliśmy nadzieję na rzetelne informacje, a nie "złote rady"...
Dowiedzieliśmy się, że fotoreporter Polskiej Agencji Prasowej został również zatrzymany.
Zobacz nagranie z zatrzymania:
