Australia, której 38 obywateli zginęło 17 lipca w wyniku zestrzelenia nad Donbasem na Ukrainie boeinga Malaysia Airlines, od miesięcy należy do największych krytyków Putina i Rosji, a premier Australii publicznie obarczył winą za śmierć cywilów właśnie Rosję i wspieranych przez nią separatystów - przypomina tvn24.pl.
Putina na lotnisku przywitał jego człowiek, czyli ambasador Rosji w Melbourne oraz... wiceminister obrony Australii. Nikt poza tym.
Prztyczek może jedynie symboliczny, ale jednak... Nawet takie gesty muszą go coraz bardziej boleć. Krótko przed wylotem do Australii pożalił się agencji TASS, że Amerykanie "w brutalny sposób gwałcą własne zasady", bo nakładają na Rosję sankcje.
Zdjęcie z chłodnego przywitania na lotnisku.
