Prof. Binienda, ekspert parlamentarnego zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej, podkreśla, że na dzień dzisiejszy nie ma szans na debatę z grupą Macieja Laska i Jerzego Millera.
- Zespół Pana Laska ma za zadanie bronić oficjalnej wersji za wszelką cenę. Nawet przecinka nie poddadzą z Raportu Millera gdyż wiedzą, że gdyby pozwolili na zmianę choćby przecinka to całe kłamstwo rozleci się w pył. Ich celem jest wyłącznie dyskredytować i ośmieszać niezależnych naukowców. Dlatego nie widzimy żadnego celu jakiejkolwiek dyskusji z tą grupą. Zresztą ich kwalifikacje zawodowe w stosunku do naukowców zgromadzonych wokół Konferencji Smoleńskiej są żadne. Są to płatni, dyspozycyjni politycznie urzędnicy zajmujący się intrygami i manipulacją opinią publiczną. Ponadto większość z nich złożyła swój cyrograf pod niechlubnym raportem Millera, więc nie mają żadnego wyjścia. Nie ma z nimi o czym mówić – stwierdza profesor University of Akron.
Prof. Binienda dodaję, że w momencie zmiany władzy w Polsce od nowych rządzących zespół parlamentarny pod kierownictwem Antoniego Macierewicza oczekuje „stworzenia odpowiednich warunków polskim naukowcom do podejmowania badan w temacie katastrofy smoleńskiej w ramach polskich placówek naukowych”.
- Jak wiadomo obecnie uczelnie polskie zakazują wszelkich badań w tym temacie chyba, że mają służyć do wsparcia raportów MAKu i Millera. Należy również podjąć intensywne działania na arenie międzynarodowej w celu powołania wysokiej rangi komisji międzynarodowej, która oceniłaby oficjalne raporty oraz cały materiał zgromadzony przez polską prokuraturę, Zespól Parlamentarny oraz opracowania przygotowane w ramach konferencji smoleńskich. Dobrze byłoby, aby taka komisja została powołana przez organizację związaną z Narodami Zjednoczonymi. Na podstawie fachowej niezależnej oceny materiału dotychczas zgromadzonego komisja taka powinna wydać dalsze zalecenia działań – stwierdza dziekan Wydziału Inżynierii Cywilnej.

fot.: Tomasz Hamrat Gazeta Polska - na zdj. mec. Maria Szonert–Binienda i prof. Wiesław Binienda
W opinii profesora, wybranie Donalda Tuska na wysokie stanowisko w UE „z pewnością utrudni w najbliższym czasie umiędzynarodowienie katastrofy smoleńskiej”.
- Jak wiadomo katastrofa smoleńska jest przede wszystkim problemem politycznym o wielkim ciężarze międzynarodowym. Muszą więc powstać sprzyjające warunki międzynarodowe aby ujawnienie zbrodni smoleńskiej było głównym rozgrywającym na rękę. Taka konstelacja prędzej czy później zaistnieje, a wtedy wszystkie wysiłki rodzin wspieranych przez niezależnych naukowców i niezależną prasę przyniosą należyte efekty – uważa prof. Binienda.
W rozmowie z dziennikarzami portalu Paxamericana.pl udział wzięła również małżonka prof. Biniendy, mec. Maria Szonert–Binienda.
- Nowe otwarcie i umiędzynarodowienie śledztwa jest niezbędne, jeżeli Polska ma zachować swoją niepodległość i suwerenność. Stopień upokorzenia wręcz upodlenia narodu polskiego oraz zastraszenia za pomocą katastrofy smoleńskiej, jest tak ogromny, że dewastuje nasze poczucie godności, jako grupy narodowej oraz jako osób indywidualnych. Takie poczucie stłamszenia osłabia ducha walki w narodzie polskim. W obecnych warunkach, kiedy Rosja odgraża się, że zmiecie Polskę z powierzchni ziemi konieczne jest odrodzenie poczucia dumy narodowej, która daje sile, aby stanąć w obronie ojczyzny. Smoleńsk jest w tym procesie kluczem – podsumowuje mec. Szonert–Binienda.