- Uważam, że jest to niebezpieczna gra Rosjan, przede wszystkim niebezpieczna dla Ukrainy, dlatego, że nie wiadomo co zawiera ten konwój, kto z nim jedzie, czy tam nie ma żołnierzy. Sam fakt wjazdu takiego konwoju na teren zajęty przez rebeliantów by tą rebelię legitymizował. Ten konwój mógłby tam pozostać, kierowcy tych samochodów mogli być żołnierzami, którzy mogliby być wykorzystani jako takie żywe tarcze – mówi w rozmowie z niezalezna.pl poseł PiS.
Według naszego komentatora Rosja w ten sposób będzie naciskać na Ukrainę, aby przerwała działanie wojskowe, ponieważ są tam jej obywatele.
- Rzekomo są to wysłannicy dobrej woli, urzędnicy czy aktywiści humanitarni. To na pewno będzie wykorzystywane do tego, by przerwać działania i dopóki ten konwój tam podróżuje, to Federacja Rosyjska będzie się tego domagała. Oczywiście jest to niekorzystne dla Ukrainy, a dobre dla rebeliantów, bo oni mogą się przegrupować, nabrać sił, być może zdobyć dodatkową broń, jeśli taka w konwoju jest. W związku z tym jest to bardzo trudny moment – mówi Waszczykowski.
- Uważam, że Ukraińcy nie powinni wpuścić konwoju na swoje terytorium i dobrze, że taką decyzję podjęto. Problem polega tylko na tym, że Ukraińcy nie kontrolują całej swojej granicy z Rosją. Jej znaczna część sąsiaduje z rebelią i konwój może wjechać bezpośrednio w prowincję Ługańską z ominięciem posterunków ukraińskich, co jest niebezpieczne – mówi były wiceminister.
Rosyjskie ćwiczenia odbywają się w dwóch miejscach.
- Mamy do czynienia ze zgrupowaniem od 20 do 45 tys. przy granicy ukraińskiej i ci żołnierze rzekomo ćwiczą, natomiast wiele wskazuje na to, i to mówią źródła NATO, że może być to przygotowanie do inwazji. Ćwiczenia odbywają się też przy granicy Łotewsko-estońskiej, które ewidentnie sprawiają wrażenie zastraszenia, pokazu siły wobec już całego NATO. Rosja daje znać, że nie obawia się żadnej reakcji sojuszu, co więcej że jest przygotowana na kolejną interwencję. To wszystko są ruchy niesłychanie groźne, jeśli do tego dołożymy wystąpienie Żyrinowskiego, który co prawda nie jest politykiem rządzącym, ale wspierającym – coś w rodzaju Palikota wspierającego partię rządzącą – który mówi o III wojnie światowej i nie jest to przez nikogo na Kremlu dementowane. Sytuacja jest rzeczywiście nieprzyjemna przede wszystkim dla nas. Oczekiwalibyśmy reakcji polskiego rządu, by interweniował notą dyplomatyczną do Rosji, by FR wytłumaczyła to, odcięła się od tego wystąpienia. Należałoby oczekiwać również reakcji w kręgach NATO, nie czekając aż rozwinie się sytuacja, tylko teraz wzmocnić bezpieczeństwo naszego regionu – dodaje Waszczykowski.