Łapiński, z wykształcenia kardiolog, profesor w Klinice Chorób Wewnętrznych w Szpitalu Klinicznym przy Banacha, na bezsenność polecał akupunkturę, terapię światłem i hipnozę. Trzeci odcinek był o irydologii, czyli diagnozowaniu chorób na podstawie tęczówki oka, i o tym, jak przyrządzić "koktajl, który sprawia, że widzisz więcej". Odcinek trzynasty zachęcał: "Nadciśnienie - nieuleczalne, ale niekoniecznie zabójcze... Nie bądź jełopem, pij jemiołę, badaj ciśnienie". Odcinek piętnasty donosił: "Ręce, które leczą. Ręce Pawła Połoneckiego - o niezwykłej mocy bioenergoterapeuty. (...) Dzięki jego mocy energetycznej na świat przyszło 15 tysięcy dzieci" – wylicza „Gazeta Wyborcza”.
- To brzmi jak fragmenty z kabaretu, ale nie podejrzewam pana Łapińskiego o takie poczucie humoru. Raczej, że propaguje medycynę niekonwencjonalną, a do tego żaden lekarz nie powinien zachęcać. To naruszenie zasad kodeksu etyki lekarskiej - mówi Maciej Hamankiewicz, szef Naczelnej Izby Lekarskiej.
Łapiński był ministrem zdrowia w rządzie Leszka Millera.