Z uzasadnienia wniosku marszałka Schetyny wynika, że straż wyposażona w paralizatory mogłaby lepiej chronić bezpieczeństwa posłów i osób pracujących w Sejmie. Dziś ma broń długą. Straż Marszałkowska miała otrzymać paralizatory w lutym, ale wiadomo już, że nowy przepis wejdzie w życie z poślizgiem. Jest on obecnie w fazie uzgodnień międzyresortowych. Kancelaria Sejmu już zarezerwowała 120 tys. zł na zakup paralizatorów, ale ta kwota może okazać się zbyt skromna. Jak mówi przepis, straż marszałkowska będzie mogła używać paralizatorów wówczas, gdy "zawiodą inne środki", np. w celu odpierania czynnej napaści, pokonywania czynnego oporu, podczas zatrzymania osoby lub bezpośredniego pościgu.
5 mln zł - tyle szacunkowo ma kosztować wyposażenie BOR-u w te urządzenia. Ale niektórzy funkcjonariusze twierdzą, że to zakup zbędny, bo są skuteczniejsze metody obezwładniania przeciwnika. Także część posłów jest podobnego zdania.