Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Paralizatory dla straży marszałkowskiej?

Grzegorz Schetyna chce, by Straż Marszałkowska została uzbrojona w paralizatory elektryczne. Zdaniem grupy posłów, to przesada.

Autor:

Grzegorz Schetyna chce, by Straż Marszałkowska została uzbrojona w paralizatory elektryczne. Zdaniem grupy posłów, to przesada. Projekt nowelizacji rozporządzenia o przypadkach, warunkach i sposobach użycia przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu środków przymusu bezpośredniego (Straż Marszałkowska podlega pod tę ustawę) MSWiA przygotowało na wniosek marszałka Sejmu, po mordzie w łódzkim biurze PiS. Napastnik - Ryszard C. zastrzelił wówczas Marka Rosiaka, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego i ciężko ranił nożem Pawła Kowalskiego, asystenta posła Jarosława Jagiełły.

Z uzasadnienia wniosku marszałka Schetyny wynika, że straż wyposażona w paralizatory mogłaby lepiej chronić bezpieczeństwa posłów i osób pracujących w Sejmie. Dziś ma broń długą. Straż Marszałkowska miała otrzymać paralizatory w lutym, ale wiadomo już, że nowy przepis wejdzie w życie z poślizgiem. Jest on obecnie w fazie uzgodnień międzyresortowych. Kancelaria Sejmu już zarezerwowała 120 tys. zł na zakup paralizatorów, ale ta kwota może okazać się zbyt skromna. Jak mówi przepis, straż marszałkowska będzie mogła używać paralizatorów wówczas, gdy "zawiodą inne środki", np. w celu odpierania czynnej napaści, pokonywania czynnego oporu, podczas zatrzymania osoby lub bezpośredniego pościgu.

5 mln zł - tyle szacunkowo ma kosztować wyposażenie BOR-u w te urządzenia. Ale niektórzy funkcjonariusze twierdzą, że to zakup zbędny, bo są skuteczniejsze metody obezwładniania przeciwnika. Także część posłów jest podobnego zdania.

Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Polska