Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

PZPN umywa ręce

Zgrupowanie kadry Polski skończyło się dla Tomasza Bandrowskiego kontuzją. Kto zapłaci za jego leczenie? PZPN umywa ręce.

Autor:

Zgrupowanie kadry Polski skończyło się dla Tomasza Bandrowskiego kontuzją. Kto zapłaci za jego leczenie? PZPN umywa ręce. Wszystko wskazuje na to, że koszty związane z leczeniem i rehabilitacją pomocnika poniesie Lech Poznań. Ale to tylko jeden aspekt awantury.

Tomasz Bandrowski kontuzji doznał w sobotę na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Jego udział w meczu z Mołdawią był wykluczony. Co więcej, pomocnik "Kolejorza" nie będzie mógł pomóc kolegom z poznańskiego Lecha w starciu w ramach Ligi Europy ze Sportingiem Bragą. Piłkarzowi podczas sobotniego treningu "wygięło" kolano i nie był w stanie o własnych siłach opuścić boiska. Prawdopodobnie skręcił staw kolanowy i naderwał więzadła poboczne kolana. Pierwsze diagnozy wskazują na to, że odnowiła mu się kontuzja, na którą narzekał w pierwszych tygodniach bieżącego sezonu. Sytuacja doprowadziła do wściekłości działaczy klubu ze stolicy Wielkopolski.

Polski Związek Piłki Nożnej nie ubezpiecza na wypadek kontuzji graczy powoływanych do reprezentacji. Tak jest w każdej kategorii wiekowej. "Za leczenie Tomka zapłacimy my" - nie ma wątpliwości dyrektor sportowy Lecha, Marek Pogorzelczyk. "Ale leczenie to jedno. W trakcie rehabilitacji nie będziemy mogli korzystać z gracza, któremu jednak normalnie musimy wypłacać pieniądze wynikające z kontraktu. Bandrowski zarabia na poziomie 200 tys. euro rocznie, miesięcznie poznaniacy wypłacają więc około 18 tys. Do tego trzeba doliczyć kwoty związane z leczeniem" - dodaje.

Co na to piłkarska centrala? "Koszty ubezpieczenia kadrowiczów nie są niskie. To są spore pieniądze" - tłumaczy członek zarządu związku Jacek Masiota. "Kiedyś sporządziłem projekt uchwały, która by regulowała tę kwestię. Chciałem, by kosztami polisy dzieliły się PZPN i klub. Dzięki temu przy jakimś nieszczęściu byłyby pieniądze zarówno na leczenie, jak i wypłacenie odszkodowania klubowi. Sprawa została jednak odłożona ad acta" - kończy.

Ostatnie wydarzenia związane ze zgrupowaniem reprezentacji Polski w Portugalii wywołały spory odzew w mediach. Po urazie Tomasza Bandrowskiego spór między PZPN a klubami narasta. Polonia Warszawa nie chciała zwolnić swoich piłkarzy na całe zgrupowanie, a centrala w porozumieniu ze Smudą ostatecznie anulowała powołania dla zawodników "Czarnych Koszul". Gdyby w ślady stołecznych poszli Lechici, nie straciliby Bandrowskiego. Jest jednak druga strona medalu. Wystarczyła jedna decyzja włodarzy Lecha, a doszłoby do międzynarodowej afery - Polska nie zagrałaby z Mołdawią, bo nie miałby skompletowanej kadry! Na zamieszaniu może stracić także sam Bandrowski, któremu kończy się kontrakt przy Bułgarskiej, a warunki jego przedłużenia już wcześniej zostały uzależnione od stanu zdrowia gracza.

Kontuzja Bandrowskiego zaogniła sytuację i jest kolejnym dowodem na niesłowność Franciszka Smudy. Gdy dwa lata temu "Franz" jako trener klubowy nie zdołał wywalczyć zwolnienia graczy "Kolejorza" ze zgrupowania kadry Leo Beenhakkera, zarzekał się że będąc po drugiej stronie nigdy by w takiej sytuacji nie powołał piłkarzy, którzy mają przed sobą ważne spotkania na arenie międzynarodowej. Rzeczywistość okazała się inna. Smuda uległ naciskom ze strony Polonii Warszawa, powołał za to piłkarzy Lecha, "Kolejorz" przed meczami z Bragą stracił Bandrowskiego, a PZPN umywa ręce... Błędne koło.

Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Polska