Idea budżetu partycypacyjnego narodziła się 25 lat temu w Porto Alegre w Brazylii. Zakłada ona, że mieszkańcy wraz z władzami współdecydują, na co wydać część środków miejskiego budżetu. W pierwszym etapie obywatele zgłaszają propozycje zadań, które chcieliby wykonać na terenie swojej dzielnicy lub miasta, a następnie wszystkie propozycje są poddane pod głosowanie. W ubiegłym roku władze Warszawy postanowiły, że budżet na 2015 r. będzie uwzględniał zdanie mieszkańców stolicy. W sumie mają zdecydować oni o tym, na co wydać 26 mln zł. Po raz kolejny okazało się jednak, że warszawscy urzędnicy nie są w stanie wznieść się ponad polityczne podziały i wykreślili z listy projektów ideę obywatelską zakładającą budowę „pamiątki”, mającej uczcić Lecha i Marię Kaczyńskich. Na pomysł wpadła grupa mieszkańców dzielnicy Śródmieście. – Miałby to być niewielki obiekt małej architektury. Z taką inicjatywą wyszła grupa ludzi, którym bardzo bliskie jest dziedzictwo Lecha Kaczyńskiego – mówi „Codziennej” Marcin Krawczyk, działacz PiS oraz członek śródmiejskiego zespołu ds. budżetu partycypacyjnego.
Projekt został jednak zweryfikowany negatywnie, dlatego że jakoby narusza regulamin stanowienia budżetu partycypacyjnego. Zdaniem urzędników budowanie pomników nie leży w kompetencji władz dzielnicy, dlatego też nie może być przedmiotem konkursu. Problem jednak w tym, że obywatelski projekt nie zakłada budowy pomnika, ale jedynie „pamiątki”. – Opinie prawne jednoznacznie rozróżniają pomniki i pamiątki. Podkreślają również, że w wypadku każdego projektu decyzja powinna być podejmowana indywidualnie. Nie wiadomo jednak, kto miałby ją podjąć – mówi "Gazecie Polskiej Codziennie" Marcin Krawczyk.
Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie".