Andrzej Seremet nie stawił się przed sejmową komisją sprawiedliwości. Zamiast tego przysłał pismo, w którym stwierdza, że podczas posiedzenia sejmowych komisji ws. śledztwa smoleńskiego 18 stycznia, pod adresem prokuratury zamiast pytań padały "zarzuty w niewybrednej formie", a jego zdaniem "należy unikać tego rodzaju sytuacji, godzących w powagę organów państwowych". Dodał, że nie ma obowiązku rozmowy z posłami.
- Pan Seremet ma rację, brak jest podstaw prawnych, by tego od niego żądać - przyznaje Beata Kempa, zauważając przy tym, że to skutek oddzielenia prokuratury od Ministerstwa Sprawiedliwości. - My się tylko dopominamy rzetelnej informacji - podkreśliła posłanka PiS. - Stworzyliśmy władzę dla władzy, bez kontroli - stwierdził poseł Andrzej Dera (PiS).