Natychmiast po tym, jak Prawo i Sprawiedliwość opublikowało spoty prezentujące swój nowy program, Polskie Stronnictwo Ludowe zgłosiło zastrzeżenia. Ludowcy zażądali, aby PKW sprawdziła, czy taka forma spotów jest zgodna z prawem - przypomina "Gazeta Polska Codziennie". Zdaniem Krzysztofa Kosińskiego, rzecznika PSL, odpowiedź PKW jest druzgocąca. PKW podkreśliła, że partie polityczne prowadzące obecnie kampanie nazywane informacyjnymi czy też promocyjnymi w środkach społecznego komunikowania mogą je prowadzić, jeśli są one wolne od elementów agitacji wyborczej. „W okresie bezpośrednio poprzedzającym kampanię wyborczą działania partii promujące idee, poglądy, programy lub osoby [...] są odbierane jako podejmowane nieprzypadkowo w tym czasie i takich formach, które mają na celu zachęcenie wyborców do głosowania w określony sposób w zbliżających się wyborach do PE, a więc jako prowadzenie kampanii wyborczej przed jej prawnym rozpoczęciem” – czytamy w piśmie PKW.
W sprawie nie byłoby nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że na początku lutego poseł Mariusz Błaszczak zwrócił się do PKW z prośbą o ocenę działań byłego ministra rolnictwa Marka Sawickiego, który w czasie kampanii wyborczej pojawiał się w spotach finansowanych z pieniędzy ARiMR. Do tej pory przewodniczący klubu PiS nie otrzymał odpowiedzi, mimo że urzędnicy PKW zarzekają się w rozmowie z „Codzienną”, że odpowiedzi wysyłali.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".
Kupujcie elektroniczną prenumeratę „Codziennej” „Nowego Państwa” i „Gazety Polskiej”! Pozwoli to nam uniknąć restrykcji ze strony kolporterów