Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Stoi na stacji pendolino. I rdzewieje

Polacy pojadą pociągiem Pendolino najwcześniej za rok - pisze "Gazeta Polska Codziennie". Jak informuje dziennik - pierwsze egzemplarze sprowadzone latem ub.r.

Polacy pojadą pociągiem Pendolino najwcześniej za rok - pisze "Gazeta Polska Codziennie". Jak informuje dziennik - pierwsze egzemplarze sprowadzone latem ub.r. do kraju na razie przechodzą testy i zimują pod gołym niebem. Zdaniem byłego prezesa PKP IC Czesława Warsewicza włoskie składy mogą zacząć niszczeć, bo nie są przystosowane do ostrych mrozów. A eksperci mówią coraz głośniej, że była to zła transakcja.

"Kolejna droga zabawka rządu zamówiona przez byłego już ministra transportu Sławomira Nowaka wzbudza wiele kontrowersji. Po dreamlinerze kłopoty może bowiem niebawem zacząć sprawiać pendolino. Kilka miesięcy po jego zakupie i hucznym powitaniu pierwszych składów w Polsce transakcja rządu zaczyna się ukazywać w mniej optymistycznym świetle" - pisze "Gazeta Polska Codziennie".

Dziennik cytuje oficjalne pismo Czesława Warsewicza (obecnie wydawca branżowego portalu Nakolei.pl, a wcześniej przez wiele lat prezes PKP Intercity) do obecnej minister transportu Elżbiety Bieńkowskiej: „[…] Kupiono pociągi nieposiadające gwarancji producenta obejmującej normalną pracę materiałów konstrukcyjnych w temperaturze poniżej minus 20 stopni Celsjusza”, co powinno być uwzględnione ze względu na panujące w Polsce warunki atmosferyczne. Można dokupić ogrzewanie zewnętrzne, ale PKP go nie ma - czytamy w "GPC".

Jak pisze "Gazeta Polska Codziennie" - coraz częściej w środowisku kolejowym mówi się głośno o tym, że zakup szalenie drogich składów (2,87 mld zł) był nieracjonalny. W Polsce jeszcze przez wiele lat nie będzie warunków do pełnego wykorzystania możliwości szybkiego pociągu. Będzie on jeździł z maksymalną szybkością ok. 160 km/h (jego możliwości to ok. 250 km/h) i to najwcześniej za dwa lata, bo dopiero wtedy mają się zakończyć remonty linii kolejowych pomiędzy Warszawą, Gdańskiem, Katowicami, Krakowem i Wrocławiem, które będą pozwalały na osiągnięcie takiej prędkości. A taką prędkość bez problemu osiągnęłyby polskie maszyny produkowane w spółce Newag z Nowego Sącza albo PESA z Bydgoszczy – nie tylko tańsze, ale przede wszystkim rodzimej produkcji.

Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej